sobota, 29 listopada 2014

:)

Widze że ktoś tu jeszcze wchodzi i tak jakby chce dalszą część....
Z wejścia musze powiedzieć że dostawałam już powoli obsesji na punkcie 1D po czym przestawałam widzieć świat realny i odcięłam sie od tego wszystkiego co było bardzo trudne... Trochę boje sie powrócić do tego ale jeżeli będzie chodzić 15 osób nadal chętnych którzy obiecają że jednak będą komentować i czytać bo to jest dla mnie ważne to moge spróbować wrócić ale nie obiecuje i to też dopiero od połowy grudnia :)  nie chce żeby to były same anonimy zależy mi na kontach wiec jeżeli nie masz a chcesz żebym prowadziła załóż konto ponieważ chce 15 komentarzy. Anonimów nie liczę ale też  mam nadzieje że i takie będą to zalezy od was.

poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 12

Zabolały mnie te słowa nie ukrywając ale nie miałam ochoty na obrażanie się. Mam lenia nawet na to! No ale trudno. Udawałam że go nie widzę. Odwracałam głowę a Nialler strasznie się irytował. Wreszcie złapał mnie za brodę i zaczął całować. Z każdą sekundą robiło mi się coraz to bardziej gorąco. Mało klientów się całuje z prostytutkami prawie żaden a on czasami nawet  wolał się całować zamiast przechodzić do rzeczy robi to rewelacyjnie. Poczułam między naszymi kroczami jego ręke jednak nie szla ona do moich spodni tylko do jego. Rozpiął rozporek i złapał za moją rękę zawsze miał o w zwyczaju. Położył ja na jego bokserkach i kazał ściskać. Robiłam jak kazał bo wiem że strasznie się denerwuje jak się ktoś go nie słucha
Właśnie dobierał się do mojego stanika kiedy drzwi od windy otworzyły się.
-Ojejku kochaneczki co tu się dzieje! Raz dwa zbierać się tu nie burdel! Niall? Nie wierze! A myślałam że ty przykładny jesteś a masz! -Powiedziała starsza kobieta myślę że mogła być już po 80 po czym zaczęła okładać go wysokiej klasy torebką.
NIaller szybko się zerwał ze mnie zapinając rozporek ale kobieta nie ustępowala
-Babuśka mówiłem już kiedyś coś! - powiedział i wyrwał jej torebką stawiając na podłodze
-Nie bij torbą bo szkoda torby, wiem wiem ale takie rzeczy w windzie!
-Zacięła się trzeba było jakoś czas zająć żeby nie stracić
-Dół góra? - zapytała  babcia
-Dół kochaneczku
-A my góra
-Wredne to!
Nikt już się nie odzywał Wysiedliśmy z Niallem trzy piętra wyżej
-Zapraszam -powiedział otwierając drzwi.
Stanęłam jak wryta nie wiedziałam co mam zrobić. Pełno zabawek wózek foteliki ciuszki. Bałagaz z rzeczy dla małych dzieci.
-Masz dziecko? -zapytałam ostrożnie
-Nie
-Czyje to? -bałam się odpowiedzi
-Mój bratanek wyjechał rano a bardziej brat z nim. Byli w odwiedzinach ale pani od sprzątania zachorowała nie ma komu posprzątać i przepraszam za akcje w windzie. Nie miła sąsiadka ciągle mnie bije i pamięć już nie ta jutro zapomni. Że ona moje imie pamięta. Ciągle jej coś odwalam a ona ciągle mówi że brała mnie za miłego chłopaka... Aj ona kiedyś zapomni gdzie mieszka. Chcesz sie czegoś napić? A może chcesz kontynuować to co w windzie było?
-Herbatkę ciepłą
-I seks
-I chipsy
-Pff
-seks
-lody
-wiedziałem oralny!
-Ej nie te lody fuck i frytki do tego odpadam
-Wiedziałem  - zaśmiał się po czym nastawił wodę na herbatą a Jasmine zaczęła zbierać małe ubranka
-Dużo tego tu masz - wtrąciła
-Będziesz miała więcej
-Co ty po dwie sztuki moze nie stań mnie na tak dużą wyprawkę dla dziecka
-Przesadzasz
-Taka prawda Niall ale to wcale nie oznacza że się uskarżam czy coś bo dam rade - powiedziała podnosząc ostatnie rajstopki dla małego chłopca.
-Pomożemy ci
-Nie Niall nic od ciebie nie chce. Serio nic.
-Zobaczymy - powiedział - ooo woda się zagotowała - dodał po czym poszedł zalac herbaty

-Szybciej co tak wolno!! -Niall darł się na cały apartament grali z Jasmine w gry na xbox - jedź szybciej!
-Ale jak?!
-Pod prawym palcem masz guzik naciśnij go!
Jasmine już posprzątała ładnie ponieważ nie lubi siedzieć w bałaganie a Niallerowi też to było na rękę. Zamówili jedzenie i właśnie grali w wyścigi zabijając głód kawałkami pizzy, ponieważ niall nie miał nic do jedzenia co zirytowało głodną Jasmine.

______________________________________________________________________________
Straciłam wprawę w pisaniu i trudno mi jest coś wykminić trochę mi się plany zmieniły i musze z tej sytuacji wyjść i trudno mi sie pisze. Przepraszam że tak mało ale to i tak jest dobrze po tak długiej przerwie :)) Mam nadzieję że chociaż trochę wam się podoba :) nie obiecuje kiedy następny rozdział bo teraz egzaminy główne 3 klasa i egzaminy z bierzmowania... ale będę próbowała :) Licze na komentarze i że nikt mnie nie opuścił po tak długiej przerwie... ;) Przepraszam za błędy norma xd

poniedziałek, 3 marca 2014

Tssa

Aktualnie mam zabrany komputer telefon i tak dalej nie mogę napisać nic na bloga. Przez pewien czas był zablokowany ponieważ moja mama chciała czytać a jak same wiecie wolałam nie ;p myślę że uda mi się któregoś dnia zdobyć na jakiś czas więcej niż teraz (5 minut na prace domową z polskiego) i napiszę wam coś z czego będziecie zadowolone już mam tyle pomysłów *.*ale dupa bo nie moge pisać a na kartkach mam lenia z przepisywaniem później ;/
Kocham was tak bardzo i proszę o jeszcze ciuuuut cierpliwości może uda mi się jakoś to zrobić :)

środa, 22 stycznia 2014

Przykra wiadomość...

Jak na razie nie jestem w stanie nic napisać mam za dużo kłopotów i coraz więcej chorób na głowie już nie tylko mamy ale i swoich które się zaczęły ukazywać... Nie dam rady jak na razie nic napisać. Myślę że do moich ferii czyli 17.02.2014 roku zawieszam bloga nie wiem czy to będzie dokładnie ta data ale nie jestem w stanie nic napisać siadam psychicznie już... Zastanawiam się też nad usunięciem bloga ale ciągle nie mogę tego zrobić, ponieważ wiem że czekacie... Przepraszam że was tak zawodzę ale serio już nie wyrabiam ze swoim życiem... Cały czas odwiedzajcie stronę może akurat coś dodam wcześniej ale myślę że do przerwy kiedy nie będę musiała chodzić do szkoły i wtedy będzie mniej kłopotów to i nowy rozdział się nie pojawi... Jeszcze raz bardzo was przepraszam.... Koffam was ale proszę o zrozumienie bo ostatnio moja psychika siada przez pewne galerniki ze szkoły...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 11

Wstałam rano i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na telefon. a kolejnie na datę. Chciałam się upewnić czy to prawda. Tak jak myślałam była to prawda dzisiaj są moje urodziny czyli pierwszy lutego. Po upewnieniu się dodatkowo upewniłam się  że NIE chce mi się wstawać z łóżka. Dotknęłam swojego dość dużego brzuszka i sama się do siebie uśmiechnęłam to już szesnasty tydzień więc przelatuje czwarty miesiąc prawie połowe mam już za sobą ale teraz będzie tylko gorzej. Jak wiadomo takiego brzuszka już się nie da ukrywać a nawet bym nie mogła się wypierać ponieważ w pierwszy dzień świąt jak tylko się obudziłam już wszyscy wiedzieli że jestem w ciąży. Zdenerwowany Niall powiedział o tym wszystkim za co dostał od Justina każdy zastanawia się czyje to jest dziecko poza Perrie oraz Justinem. Nie ma w domu nikogo poza mną nawet pani Amanda wyjechała do jednej z sióstr nie wiem dokładnie do której tzn. wiem ale nie pamiętam. Pod przymusem skorzystania z toalety niechętnie wstałam z łóżka i zakładając kapcie poczłapałam na lewo. Powoli schodziłam na dół kiedy usłyszałam stłumiony głos w kuchni. Przestraszyłam się , ponieważ od trzech dni nikogo nie było a Justin wyleciał do Stanów na kilka dni. Powoli zeszłam na dół i cicho się skradałam.
-Nie skradaj się! - usłyszałam po czym podskoczyłam
-Co ty tu robisz?! - przestraszyłam się gdy zobaczyłam Nialla opartego o wyspę
-Amanda mówiła że masz dzisiaj urodziny i nie chciała żebyś została sama.
-Wole zostać sama niż z tobą
-duży brzuszek mogę? - powiedział wystawiając rękę i patrzył mi głęboko w oczy.
Nie wiedziałam co mam zrobić on chce dotknąć mojego brzucha wiedząc że tam jest dziecko?! Jak to on mówi " Dziecko dziwki "
-N- n- nie
-Czemu tylko dotknąć chce nie zrobię ci krzywdy przecież
-Nie Niall - zaczęłam się cofać
-Proszę chwile
Nie odpowiedziałam mu. Tylko stanęłam w miejscu obserwując jego ruchy. A po chwili poczułam ciepłą dłoń na brzuchu a drugą na plecach i ciepło oddechu na szyi. Delikatnie wsunął dłoń pod koszulkę powoli i delikatnie go głaskał.
-Taki fajny - wyszeptał mi do ucha
Nadal nic nie odpowiedziałam stojąc zdziwiona tylko lekko odwzajemniłam uścisk. Nie widziałam go od świat a rozstaliśmy się w strasznie napiętej sytuacji widzę że ma strasznie słabą pamięć do takich rzeczy.
Poczułam że puszcza uścisk i delikatnie mnie pocałował w szyje.
-Szykuj się zabieram cię na śniadanie
-Mam w domu wiesz?
-To nic aaa i jeszcze prezent mam.
-Nie trzeba to tylko kolejne lata dla mnie...
-To dobrze lubię starsze - wymruczał i skierował się do kuchni. -proszę - powiedział i wysunął rękę w moją stronę - sto lat kochanie.
-Wzięłam od niego prezent i zajrzałam do środka na samej górze były małe buciki dla dziecka a pod spodem flakonik perfum oraz pudełeczko wyjęłam pudełeczko i zajrzałam do środka a tam piękna bransoletka na kostkę.
-Dziękuję - powiedziałam i czule się uśmiechnęłam
-Całuj - powiedział po czym pokazał palcem na swoje usta
Podeszłam bliżej i pocałowałam go w policzek. To znaczy nie do końca bo taki miałam zamiar ale wyszło na to że jak przekręcił głowę pocałowałam go w usta. Machnęłam ręką i skierowałam się na górę. Wyciągnęłam z szafy czarne rurki i białą koszulkę po czym na siebie założyłam. Poczłapałam jeszcze do łazienki w celu umalowania się. Dość grube kreski i tusz polepszyły moją samoocenę jeszcze pomalowałam usta średniego odcieniu pomadką czerwoną i zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy takie jak pomadka telefon portfel klucze i takie tam.
-Gotowa?
-Tsssa.
Nie mogłam siebie rozszyfrować czemu tak łatwo mu uległam?! Za to co on mi zrobił.

-No tak Nandos. Coś o tym słyszałam już
-Zapomnij. O tym nic.
-Tssa nic
Długo tam nie siedzieliśmy. Okazało się że Niall wziął jedzenie na wynos jakby nie mógł sam jechać tylko mnie ciągać żeby mi tyłek przemarzł. Zirytowana tym i głodna nic się do niego nie odzywałam.
-Odpowiedz chociaż czy wolisz do mnie czy to was!
-Obojętne mi to wole do nas.
-Czyli?
-No do nas!
-To jedziemy do mnie!
-Ale -nie zdążyłam dokończyć bo Niall już się wciął
-Obojętne Ci to przecież!
-Z tobą to taka rozmowa kurwa!
Gryzł się żeby już coś odpowiedzieć ale się powstrzymywał. Za to ja czułam przewagę.
-Jedź
-Czemu tu?
-Bo jestem głodny i nie będę czekał?
-To czemu nie mogliśmy w środku zjeść?
-Bo tu jest bezpieczniej dopóki nikt nas nie zobaczy.
-No idiota!
Jak powiedział tak zrobiłam zaczęłam jeść swoją sałatkę.

Niall wjechał do podziemnego parkingu zaraz wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę windy zawsze się ich bałam
-Chodz schodami
-na szóste piętko serio?
-To co dam rade jeszcze aż sak się nie męczę proszę
-Nie idę żadnymi schodami!
z powodu że nie chciał iść schodami a ja nie znam rozstawienia kondygnacji budynku wolałam razem z nim jechać windą. Weszliśmy do środka była cała w lustrach z każdej strony mogłam się przejrzeć. Nialler nacisnął "6" i spojrzał się na mnie. Nic sięnie odzywałam do momentu kiedy winda stanęła. ALe żeby ona stanęła  na tym szóstym piętrze. Ona stanęła na trzecim i nie chciała dalej jechać zarówno nikt nie wchodził a żółte światło zamieniło się na kolor czerwony a na tabliczce ostrzegawczej było napisane "brak prądu, zasilanie awaryjne"
-Ufff awaryjne chociaż -powiedziałam czytając
-Awaryjnego jest za mało - powiedział i usiadł - to już trzeci raz w tym miesiącu.
-Miesiąc się zaczął idioto - skomentowałam
-No to pierwszy ale w tamtym było dwa razy. Włącz przycisk obecności i siadaj trochę posiedzimy sobie
-Który to? No ten czerwony.
Zrobiłam o co prosił i siadłam z drugiej strony. Wyjęłam telefon i zalogowałam się na facebooka oraz twittera i zaraz obaczyłam zdjęcie udostępnione na tt. Widniały na nim moje nogi od stóp do kolan i podpis "znowu utknęliśmy w windzie jakieś ciekawe propozycje?"
-Weź to usuń - powiedziałam przez zęby.
-Nie zobaczymy co kto nam poradzi - zaśmiał się i pokazał język.
Po chwili już czytałam różne komentarze krytykujące moje nogi czy też odwrotnie dużo propozycji wszelakich ZBOCZONYCH szczególnie od chłopaków z zespołu którzy im grają na instrumentach nie znam ich ale kiedyś mi coś tak Justin mówił.
-Mówią żebyśmy się zabawili to jak? -zapytał przysuwając się
-Zapomnij odpowiedziałam i dokończyłam zdejmowanie kurtki ponieważ robiło mi się za gorąco.
-A jednak się rozbierasz - skomentował nadal sie przysuwając a ja robiłam odwrotnie ponieważ ja się odsuwałam od niego
-Nie. Chyba nie masz ochoty widzieć mnie mdlejącą wtedy będzie gorzej.
-To rozbieraj się jeszcze dalej!
-NIE! - krzyknęłam co go na moment pohamowało
Usiadł obok i patrzył się w telefon.
Po chwili rzucił aż niem i nie wiem nawet kiedy usiadł na mnie i zaczął mnie całować w szyje. Odpychałam go ale to nic nie dało tylko na tym cierpiałam. Zaczęłam krzyczeć żeby mnie zostawił ale to nie pomagało nic. Zaczął mi wkładać ręce pod koszulkę i dotykać brzuszka.
-Powiesz mi czyje to? -wymruczał - Czy sama nie wiesz?
-Wiem ale jeszcze nie powiem.
-Czemu? - Nadal pytał na przemian całując moją szyje
-Bo jeszcze za wcześnie jest
-Czekam na to aż powiesz bo ciekawi mnie kto jest na tyle no zajebisty żeby zrobić dziecko z proszkami i chyba że gumkami.
-A jednak taki jest.
-Chce go poznać
-Poznasz uwierz mi i do dość blisko.

___________________________________________________________________________
Tak więc to jest połowa do której miałam dopisywać dalej ale musicie się zadowolić teraz tym ponieważ nie będę miała czasu przed sylwestrem nic dopisać.... ;< Wiem że mało ale myślę że zadowolicie się i tym :) MOŻE KTOŚ MA ASKA? jak tak to to jest mój :D <3333 zapraszam pytać lajkować obserwować! :D ale prosiłabym żeby nie pojawiały tam się pytania na temat bloga ponieważ mała liczba moich znajomych wie że go prowadzę i niech tak zostanie ;p na odpowiedzi dotyczące bloga odpowiadam na blogu :D
Tak więc 25 KOMENTARZY KOLEJNY ROZDZIAŁ :D  
Formalność : przepraszam za błędy ;p

czwartek, 5 grudnia 2013

Informacja

     Hey wiem że jest już 25 komentarzy ale nie dam raczej rady napisać nowego rozdziału przed 13.
Chodzi o to że jestem w trzeciej klasie gimnazjum i 10 , 11 , 12 mamy próbne egzaminy. 9 klasówkę z chemii a 13 z matmy. Mogę powiedzieć że to będzie najgorszy tydzień w moim życiu.  Mam nadzieję że rozumiecie mnie i poczekacie jeszcze ten tydzień... Nie obiecuję ale jak znajdę chwilę to spróbuje dodać coś  w ten weekend... Przepraszam,  tak się cały tydzień nałożył na siebie że jeszcze go nie ma a ja już mam dosyć...
     Jeszcze raz was przepraszam. ;(


wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 10

Uszanuj skomentuj
25kom =następny
jeżeli piszesz z anonima podpisz się :)

-Możemy pogadać? -zapytał Niall podchodząc od tyłu do Jasmin
Wiedziałam o co mu chodzi byłam pewna 
-Chyba nie mamy o czym -odparłam strączając jego ręce ze swoich bioder 
-No chyba się mylisz - powiedział i jeszcze raz położył ręce tym razem niżej 
-No chyba nie - po raz kolejny strąciłam jego ręce.-Ale ty jesteś zawzięty!
Nie dane mi było dokończyć robienia zamierzonej herbaty. Niall złapał mnie w pasie o odkręcił do siebie przodem.
-Zgrabne cycuszki - odparł łapiąc mnie za nie. 
-Niall przestań nie dzisiaj - odparłam i złapałam za jego dłonie odrzucając je po chwili. Jego dłonie skierowały się na moje pośladki przykryte jedynie figami. Przybliżył sie do mnie i zaczął calować mnie po szyi. 
-Niall przestań to wszystko widać! 
-To co?! 
-Patrzą się na nas! 
-Niech się patrzą jak i m szkoda. 
Zepchnęłam jego ręce z siebie i go odepchnęłam szybko uciekając do salonu. Usiadłam znowu na kanapie za Justinem i pomagałam mu widząc karty Zayna tym razem. 
-Walnij asa będzie siedział z dziewiątkami. - powiedziałam po cichu widząc że Justin ma już trzy asy a Zayn największą damę. Jak mu powiedziałam jak zrobił. Na koniec tej kolejki to Zayn musiał z siebie zdjąć spodnie bo nie mógł już z nich zejść.
-A wy jeszcze nie śpicie? -Kobieta schodziła po schodach. Wszyscy zastygli po czym zaczęli chować karty. -O mój boże! Co ty się dzieje?! Burdel mi robicie z domu! Harry! Ja na to nie patrze! Ubieraj się łamago i do pokoju! Wszyscy! Niall śmiał sie z tego  nadzieją że babcia go nie widzi i nie będzie miał owalu. A ty co ciorcie! Zbieraj tą dupe z mojej kuchni i do pokoju a nie ptakiem świecisz!
-Babciu ja nie Harry ptakiem po podłodze jeszcze nie szoruje. Powiedział po czym zaczął iść chojraczym krokiem w stronę schodów.
-Ty to jesteś jednak pizda - powiedziała i walnęła go z całej siły po plecach 
-Ała! 
-Taki z ciebie mięśniak? 
-Marudzisz babusiu 
-Harry co tak jeszcze siedzisz?! Chowaj ptaka i do łóżka!
-Ale ciocia niemiła jest! 
Po jego słowach wszyscy zaczęliśmy się z nich śmiać. No Liam i Eleanor jedyni mnie mnie zawiedliście. Nawet ty Jasmin? 
-To jej klimaty! -krzyknął ze schodów Niall 
Zrobiło mi się strasznie głupio. Wszyscy spojrzeli na mnie z zainteresowanymi minami. 
-No przecież to taki zboczuch - wtrącił szybko Justin broniąc mnie 
-Oj to prawda - potwierdził Harry a mi ulżyło. 
Jestem dłużna Justinowi. 
-Dziękuję -wyszeptałam mu nad uchem i pocałowałam w policzek 
-Do usług. 

Weszłam do pokoju zostawiłam swoje ubrania na łóżku i wyciągnęłam z szafki bluzkę Justina oraz świeże figi z szuflady po czym poszłam do łazienki sprawdzając wcześniej godzinę. Zmyłam makijaż i weszłam pod prysznic. Oblałam się wodą i poczułam chłodne powietrze a zaraz po tym czyjeś ręce na ramionach. Bałam się odwrócić ale wiedziałam kim jest tajemnicza osoba. 
-Ciii -wyszeptał mi do ucha i przeniósł ręce na brzuch. Szybko się oderwał ode mnie i obrócił mnie przodem do siebie już wiedziałam o co chodzi. 
-Jesteś w ciąży?! 
Zamilkłam przyjrzał się mi bardziej i jeszcze raz spojrzał na brzuch 
-Odpowiedz! 
-A co nie widzisz?! 
-Dziwka zaciążyła? Ojeju tak mi przykro. A wiesz chociaż którego frajera w to wciągnęłaś? Tylu ich miałaś że pewnie nie pamiętasz? 
Milczałam a z oczu leciały pierwsze łzy 
-Niall -wyszeptałam
-Niall NIall Niall i  co jeszcze bachor pieluchy? Ojeju jeszcze powiedz to jest twoje dziecko stworzymy kochającą rodzinę z bachorem. Z ciebie to jednak rasowa dziwka - powiedział i przyparł mnie do ściany zimno jakie leciało na moje plecy lekko mnie sparaliżowało - będziesz cierpieć kurwo -powiedział pociągnął mnie za nadgarstki. mocno uderzając mnie plecami o ścianę. -kurwa i nic więcej -uderzył mnie w twarz i jeszcze raz popchnął na tą ścianę wychodząc z kabiny trzepnął drzwiczkami które po chwili odpadły. Zakręciłam jeszcze nadal lejącą się wodę i zsunęłam się po ścianie siadając w brodziku i nadal trzymając się za policzek. Usłyszałam jak drzwi od pokoju trzasnęły. Zaczęłam płakać. Nie wiem czy siedziałam tak długo czy nie ale do łazienki wbiegł Zayn Perrie i Justin. Nie podniosłam sie tylko jeszcze bardziej się skuliłam żeby nie było widać moich miejsc intymnych. 
-To my może wyjdziemy  Perrie niech z nią zostanie? -Zapytał po cichu Zayn jak on myśłał bo ja słyszałam
-Ja też zostane ty możesz wyjść - powiedział Just i po chwili już nie było Zayna. 
Perrie kucnęła przy mnie i bez słowa mnie przytuliła. Justin wszedl do kabiny i kucnął naprzeciwko mnie. 
-Co się stało? 
Nic nie odpowiedziałam na to tylko jeszcze bardziej zaczęłam płakać zakrywając policzek. 
-Niall? -zapytała Parrie -chciał ci coś zrobić? 
Justin wstał na chwile i przyniósł ręcznik którym zaraz mnie nakrył okrywając moje ciało. Zawinęłam się nim i wstałam. Po chwili przytuliłam mocno Perrie. Mimo że nie toleruje mnie poczułam że mam w niej wsparcie kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach. 
-Zostawić was? -zapytał Justin 
-Nie - powiedziałam i rozłożyłam szerzej ręce przytulając chłopaka 
-Jaka braterska miłość z ciężarną kurwą - powiedział oparty o futrynę drzwi Niall 
-Wyjdź! - podniósł głos Justin.
-Bo co? 
-gówno kurwa. Wyjdź! -powiedział i zaczął iść w jego stronę podwijając rękawy koszuli. 
-Już okej idę! - odpowiedział mu i wyszedł z łazienki a później z pokoju. 
-O czym on mówi? Jesteś w ciąży? - zapytała Parrie odsuwając mnie od siebie zebym spojrzała jej w oczy. 
-Tak - powiedziała szeptem. 
Przeszliśmy do pokoju ubrałam się nie miałam już ochoty się myć. Usiedliśmy wszyscy na łóżku i opowiedziałam Perrie wszystko od początku do teraz. Niektórych rzeczy nawet Justin nie wiedział. Również powiedziałam że to Nialla dziecko z czego Justin był w szoku razem z Perrie. Poprosiłam ich żeby nikomu nic nie mówili że sama chce im to powiedzieć ale jeszcze nie przyszedł na to czas. Powiedziałam też że Niall nie wie o tym że to jego dziecko. Oboje słuchali mnie z zainteresowaniem i zdziwieniem. Perrie poniosła lekko moją koszulkę ukazując brzuch. 
-Jeszcze mały -uśmiechnęła się - ale mam tylko ciut większy wiec nie szpanuje 
Próbowała mnie rozśmieszyć co trochę mnie ruszyło i sama się uśmiechnęłam. 
-Aj te kobiety - powiedział Justin i położył się na poduszce przykrywając kołdrą - dzisiaj jestem twoim stróżem rób miejsce dla swojego króliczka. Kochanie -zaśmiała się. 
Próbowałam go zepchnąć z łózka ale nie udało mi się po chwili Perrie mi pomogła i Justin przytulił się do podłogi. 
-Fajfus - zaśmiałam się widząc że znowu wpakował mi się do łózka. 
-Ja was zostawiam bo śpiące jestem. 
-Okej ale Perrie pamiętaj. Nie mów nikomu 
-Spokojnie tajemnica tego pokoju - powiedziała i mnie przytuliła. Po czym opuściła pokój. Justin wstał zgasił światło i wrócił do mojego łóżka. 
-Prosze idź do siebie. 
-Nie -powiedział i jeszcze raz wstał i przekręcił tym razem zamek w drzwiach - kolorowych 
-Ach... Dobranoc

________________________________________________________________________
To miało być bardziej z adrenaliną ale mi nie wyszło mam za bardzo zejebisty humor ^^ ale mam nadzieję że wam się chociaż trochę podoba. To miało być w tym rozdziale wiec nie mogłam zrobić niczego co miałoby stosunek do mojego humoru wiec myślę że jakoś to ujdzie jeszcze :D 
25kom = następny rozdział! 

Pisząc z anonima podpisz się :) chce wiedzieć kto komentuje :) 
Szablon by S1K