poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 11

Wstałam rano i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na telefon. a kolejnie na datę. Chciałam się upewnić czy to prawda. Tak jak myślałam była to prawda dzisiaj są moje urodziny czyli pierwszy lutego. Po upewnieniu się dodatkowo upewniłam się  że NIE chce mi się wstawać z łóżka. Dotknęłam swojego dość dużego brzuszka i sama się do siebie uśmiechnęłam to już szesnasty tydzień więc przelatuje czwarty miesiąc prawie połowe mam już za sobą ale teraz będzie tylko gorzej. Jak wiadomo takiego brzuszka już się nie da ukrywać a nawet bym nie mogła się wypierać ponieważ w pierwszy dzień świąt jak tylko się obudziłam już wszyscy wiedzieli że jestem w ciąży. Zdenerwowany Niall powiedział o tym wszystkim za co dostał od Justina każdy zastanawia się czyje to jest dziecko poza Perrie oraz Justinem. Nie ma w domu nikogo poza mną nawet pani Amanda wyjechała do jednej z sióstr nie wiem dokładnie do której tzn. wiem ale nie pamiętam. Pod przymusem skorzystania z toalety niechętnie wstałam z łóżka i zakładając kapcie poczłapałam na lewo. Powoli schodziłam na dół kiedy usłyszałam stłumiony głos w kuchni. Przestraszyłam się , ponieważ od trzech dni nikogo nie było a Justin wyleciał do Stanów na kilka dni. Powoli zeszłam na dół i cicho się skradałam.
-Nie skradaj się! - usłyszałam po czym podskoczyłam
-Co ty tu robisz?! - przestraszyłam się gdy zobaczyłam Nialla opartego o wyspę
-Amanda mówiła że masz dzisiaj urodziny i nie chciała żebyś została sama.
-Wole zostać sama niż z tobą
-duży brzuszek mogę? - powiedział wystawiając rękę i patrzył mi głęboko w oczy.
Nie wiedziałam co mam zrobić on chce dotknąć mojego brzucha wiedząc że tam jest dziecko?! Jak to on mówi " Dziecko dziwki "
-N- n- nie
-Czemu tylko dotknąć chce nie zrobię ci krzywdy przecież
-Nie Niall - zaczęłam się cofać
-Proszę chwile
Nie odpowiedziałam mu. Tylko stanęłam w miejscu obserwując jego ruchy. A po chwili poczułam ciepłą dłoń na brzuchu a drugą na plecach i ciepło oddechu na szyi. Delikatnie wsunął dłoń pod koszulkę powoli i delikatnie go głaskał.
-Taki fajny - wyszeptał mi do ucha
Nadal nic nie odpowiedziałam stojąc zdziwiona tylko lekko odwzajemniłam uścisk. Nie widziałam go od świat a rozstaliśmy się w strasznie napiętej sytuacji widzę że ma strasznie słabą pamięć do takich rzeczy.
Poczułam że puszcza uścisk i delikatnie mnie pocałował w szyje.
-Szykuj się zabieram cię na śniadanie
-Mam w domu wiesz?
-To nic aaa i jeszcze prezent mam.
-Nie trzeba to tylko kolejne lata dla mnie...
-To dobrze lubię starsze - wymruczał i skierował się do kuchni. -proszę - powiedział i wysunął rękę w moją stronę - sto lat kochanie.
-Wzięłam od niego prezent i zajrzałam do środka na samej górze były małe buciki dla dziecka a pod spodem flakonik perfum oraz pudełeczko wyjęłam pudełeczko i zajrzałam do środka a tam piękna bransoletka na kostkę.
-Dziękuję - powiedziałam i czule się uśmiechnęłam
-Całuj - powiedział po czym pokazał palcem na swoje usta
Podeszłam bliżej i pocałowałam go w policzek. To znaczy nie do końca bo taki miałam zamiar ale wyszło na to że jak przekręcił głowę pocałowałam go w usta. Machnęłam ręką i skierowałam się na górę. Wyciągnęłam z szafy czarne rurki i białą koszulkę po czym na siebie założyłam. Poczłapałam jeszcze do łazienki w celu umalowania się. Dość grube kreski i tusz polepszyły moją samoocenę jeszcze pomalowałam usta średniego odcieniu pomadką czerwoną i zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy takie jak pomadka telefon portfel klucze i takie tam.
-Gotowa?
-Tsssa.
Nie mogłam siebie rozszyfrować czemu tak łatwo mu uległam?! Za to co on mi zrobił.

-No tak Nandos. Coś o tym słyszałam już
-Zapomnij. O tym nic.
-Tssa nic
Długo tam nie siedzieliśmy. Okazało się że Niall wziął jedzenie na wynos jakby nie mógł sam jechać tylko mnie ciągać żeby mi tyłek przemarzł. Zirytowana tym i głodna nic się do niego nie odzywałam.
-Odpowiedz chociaż czy wolisz do mnie czy to was!
-Obojętne mi to wole do nas.
-Czyli?
-No do nas!
-To jedziemy do mnie!
-Ale -nie zdążyłam dokończyć bo Niall już się wciął
-Obojętne Ci to przecież!
-Z tobą to taka rozmowa kurwa!
Gryzł się żeby już coś odpowiedzieć ale się powstrzymywał. Za to ja czułam przewagę.
-Jedź
-Czemu tu?
-Bo jestem głodny i nie będę czekał?
-To czemu nie mogliśmy w środku zjeść?
-Bo tu jest bezpieczniej dopóki nikt nas nie zobaczy.
-No idiota!
Jak powiedział tak zrobiłam zaczęłam jeść swoją sałatkę.

Niall wjechał do podziemnego parkingu zaraz wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę windy zawsze się ich bałam
-Chodz schodami
-na szóste piętko serio?
-To co dam rade jeszcze aż sak się nie męczę proszę
-Nie idę żadnymi schodami!
z powodu że nie chciał iść schodami a ja nie znam rozstawienia kondygnacji budynku wolałam razem z nim jechać windą. Weszliśmy do środka była cała w lustrach z każdej strony mogłam się przejrzeć. Nialler nacisnął "6" i spojrzał się na mnie. Nic sięnie odzywałam do momentu kiedy winda stanęła. ALe żeby ona stanęła  na tym szóstym piętrze. Ona stanęła na trzecim i nie chciała dalej jechać zarówno nikt nie wchodził a żółte światło zamieniło się na kolor czerwony a na tabliczce ostrzegawczej było napisane "brak prądu, zasilanie awaryjne"
-Ufff awaryjne chociaż -powiedziałam czytając
-Awaryjnego jest za mało - powiedział i usiadł - to już trzeci raz w tym miesiącu.
-Miesiąc się zaczął idioto - skomentowałam
-No to pierwszy ale w tamtym było dwa razy. Włącz przycisk obecności i siadaj trochę posiedzimy sobie
-Który to? No ten czerwony.
Zrobiłam o co prosił i siadłam z drugiej strony. Wyjęłam telefon i zalogowałam się na facebooka oraz twittera i zaraz obaczyłam zdjęcie udostępnione na tt. Widniały na nim moje nogi od stóp do kolan i podpis "znowu utknęliśmy w windzie jakieś ciekawe propozycje?"
-Weź to usuń - powiedziałam przez zęby.
-Nie zobaczymy co kto nam poradzi - zaśmiał się i pokazał język.
Po chwili już czytałam różne komentarze krytykujące moje nogi czy też odwrotnie dużo propozycji wszelakich ZBOCZONYCH szczególnie od chłopaków z zespołu którzy im grają na instrumentach nie znam ich ale kiedyś mi coś tak Justin mówił.
-Mówią żebyśmy się zabawili to jak? -zapytał przysuwając się
-Zapomnij odpowiedziałam i dokończyłam zdejmowanie kurtki ponieważ robiło mi się za gorąco.
-A jednak się rozbierasz - skomentował nadal sie przysuwając a ja robiłam odwrotnie ponieważ ja się odsuwałam od niego
-Nie. Chyba nie masz ochoty widzieć mnie mdlejącą wtedy będzie gorzej.
-To rozbieraj się jeszcze dalej!
-NIE! - krzyknęłam co go na moment pohamowało
Usiadł obok i patrzył się w telefon.
Po chwili rzucił aż niem i nie wiem nawet kiedy usiadł na mnie i zaczął mnie całować w szyje. Odpychałam go ale to nic nie dało tylko na tym cierpiałam. Zaczęłam krzyczeć żeby mnie zostawił ale to nie pomagało nic. Zaczął mi wkładać ręce pod koszulkę i dotykać brzuszka.
-Powiesz mi czyje to? -wymruczał - Czy sama nie wiesz?
-Wiem ale jeszcze nie powiem.
-Czemu? - Nadal pytał na przemian całując moją szyje
-Bo jeszcze za wcześnie jest
-Czekam na to aż powiesz bo ciekawi mnie kto jest na tyle no zajebisty żeby zrobić dziecko z proszkami i chyba że gumkami.
-A jednak taki jest.
-Chce go poznać
-Poznasz uwierz mi i do dość blisko.

___________________________________________________________________________
Tak więc to jest połowa do której miałam dopisywać dalej ale musicie się zadowolić teraz tym ponieważ nie będę miała czasu przed sylwestrem nic dopisać.... ;< Wiem że mało ale myślę że zadowolicie się i tym :) MOŻE KTOŚ MA ASKA? jak tak to to jest mój :D <3333 zapraszam pytać lajkować obserwować! :D ale prosiłabym żeby nie pojawiały tam się pytania na temat bloga ponieważ mała liczba moich znajomych wie że go prowadzę i niech tak zostanie ;p na odpowiedzi dotyczące bloga odpowiadam na blogu :D
Tak więc 25 KOMENTARZY KOLEJNY ROZDZIAŁ :D  
Formalność : przepraszam za błędy ;p

czwartek, 5 grudnia 2013

Informacja

     Hey wiem że jest już 25 komentarzy ale nie dam raczej rady napisać nowego rozdziału przed 13.
Chodzi o to że jestem w trzeciej klasie gimnazjum i 10 , 11 , 12 mamy próbne egzaminy. 9 klasówkę z chemii a 13 z matmy. Mogę powiedzieć że to będzie najgorszy tydzień w moim życiu.  Mam nadzieję że rozumiecie mnie i poczekacie jeszcze ten tydzień... Nie obiecuję ale jak znajdę chwilę to spróbuje dodać coś  w ten weekend... Przepraszam,  tak się cały tydzień nałożył na siebie że jeszcze go nie ma a ja już mam dosyć...
     Jeszcze raz was przepraszam. ;(


wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 10

Uszanuj skomentuj
25kom =następny
jeżeli piszesz z anonima podpisz się :)

-Możemy pogadać? -zapytał Niall podchodząc od tyłu do Jasmin
Wiedziałam o co mu chodzi byłam pewna 
-Chyba nie mamy o czym -odparłam strączając jego ręce ze swoich bioder 
-No chyba się mylisz - powiedział i jeszcze raz położył ręce tym razem niżej 
-No chyba nie - po raz kolejny strąciłam jego ręce.-Ale ty jesteś zawzięty!
Nie dane mi było dokończyć robienia zamierzonej herbaty. Niall złapał mnie w pasie o odkręcił do siebie przodem.
-Zgrabne cycuszki - odparł łapiąc mnie za nie. 
-Niall przestań nie dzisiaj - odparłam i złapałam za jego dłonie odrzucając je po chwili. Jego dłonie skierowały się na moje pośladki przykryte jedynie figami. Przybliżył sie do mnie i zaczął calować mnie po szyi. 
-Niall przestań to wszystko widać! 
-To co?! 
-Patrzą się na nas! 
-Niech się patrzą jak i m szkoda. 
Zepchnęłam jego ręce z siebie i go odepchnęłam szybko uciekając do salonu. Usiadłam znowu na kanapie za Justinem i pomagałam mu widząc karty Zayna tym razem. 
-Walnij asa będzie siedział z dziewiątkami. - powiedziałam po cichu widząc że Justin ma już trzy asy a Zayn największą damę. Jak mu powiedziałam jak zrobił. Na koniec tej kolejki to Zayn musiał z siebie zdjąć spodnie bo nie mógł już z nich zejść.
-A wy jeszcze nie śpicie? -Kobieta schodziła po schodach. Wszyscy zastygli po czym zaczęli chować karty. -O mój boże! Co ty się dzieje?! Burdel mi robicie z domu! Harry! Ja na to nie patrze! Ubieraj się łamago i do pokoju! Wszyscy! Niall śmiał sie z tego  nadzieją że babcia go nie widzi i nie będzie miał owalu. A ty co ciorcie! Zbieraj tą dupe z mojej kuchni i do pokoju a nie ptakiem świecisz!
-Babciu ja nie Harry ptakiem po podłodze jeszcze nie szoruje. Powiedział po czym zaczął iść chojraczym krokiem w stronę schodów.
-Ty to jesteś jednak pizda - powiedziała i walnęła go z całej siły po plecach 
-Ała! 
-Taki z ciebie mięśniak? 
-Marudzisz babusiu 
-Harry co tak jeszcze siedzisz?! Chowaj ptaka i do łóżka!
-Ale ciocia niemiła jest! 
Po jego słowach wszyscy zaczęliśmy się z nich śmiać. No Liam i Eleanor jedyni mnie mnie zawiedliście. Nawet ty Jasmin? 
-To jej klimaty! -krzyknął ze schodów Niall 
Zrobiło mi się strasznie głupio. Wszyscy spojrzeli na mnie z zainteresowanymi minami. 
-No przecież to taki zboczuch - wtrącił szybko Justin broniąc mnie 
-Oj to prawda - potwierdził Harry a mi ulżyło. 
Jestem dłużna Justinowi. 
-Dziękuję -wyszeptałam mu nad uchem i pocałowałam w policzek 
-Do usług. 

Weszłam do pokoju zostawiłam swoje ubrania na łóżku i wyciągnęłam z szafki bluzkę Justina oraz świeże figi z szuflady po czym poszłam do łazienki sprawdzając wcześniej godzinę. Zmyłam makijaż i weszłam pod prysznic. Oblałam się wodą i poczułam chłodne powietrze a zaraz po tym czyjeś ręce na ramionach. Bałam się odwrócić ale wiedziałam kim jest tajemnicza osoba. 
-Ciii -wyszeptał mi do ucha i przeniósł ręce na brzuch. Szybko się oderwał ode mnie i obrócił mnie przodem do siebie już wiedziałam o co chodzi. 
-Jesteś w ciąży?! 
Zamilkłam przyjrzał się mi bardziej i jeszcze raz spojrzał na brzuch 
-Odpowiedz! 
-A co nie widzisz?! 
-Dziwka zaciążyła? Ojeju tak mi przykro. A wiesz chociaż którego frajera w to wciągnęłaś? Tylu ich miałaś że pewnie nie pamiętasz? 
Milczałam a z oczu leciały pierwsze łzy 
-Niall -wyszeptałam
-Niall NIall Niall i  co jeszcze bachor pieluchy? Ojeju jeszcze powiedz to jest twoje dziecko stworzymy kochającą rodzinę z bachorem. Z ciebie to jednak rasowa dziwka - powiedział i przyparł mnie do ściany zimno jakie leciało na moje plecy lekko mnie sparaliżowało - będziesz cierpieć kurwo -powiedział pociągnął mnie za nadgarstki. mocno uderzając mnie plecami o ścianę. -kurwa i nic więcej -uderzył mnie w twarz i jeszcze raz popchnął na tą ścianę wychodząc z kabiny trzepnął drzwiczkami które po chwili odpadły. Zakręciłam jeszcze nadal lejącą się wodę i zsunęłam się po ścianie siadając w brodziku i nadal trzymając się za policzek. Usłyszałam jak drzwi od pokoju trzasnęły. Zaczęłam płakać. Nie wiem czy siedziałam tak długo czy nie ale do łazienki wbiegł Zayn Perrie i Justin. Nie podniosłam sie tylko jeszcze bardziej się skuliłam żeby nie było widać moich miejsc intymnych. 
-To my może wyjdziemy  Perrie niech z nią zostanie? -Zapytał po cichu Zayn jak on myśłał bo ja słyszałam
-Ja też zostane ty możesz wyjść - powiedział Just i po chwili już nie było Zayna. 
Perrie kucnęła przy mnie i bez słowa mnie przytuliła. Justin wszedl do kabiny i kucnął naprzeciwko mnie. 
-Co się stało? 
Nic nie odpowiedziałam na to tylko jeszcze bardziej zaczęłam płakać zakrywając policzek. 
-Niall? -zapytała Parrie -chciał ci coś zrobić? 
Justin wstał na chwile i przyniósł ręcznik którym zaraz mnie nakrył okrywając moje ciało. Zawinęłam się nim i wstałam. Po chwili przytuliłam mocno Perrie. Mimo że nie toleruje mnie poczułam że mam w niej wsparcie kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach. 
-Zostawić was? -zapytał Justin 
-Nie - powiedziałam i rozłożyłam szerzej ręce przytulając chłopaka 
-Jaka braterska miłość z ciężarną kurwą - powiedział oparty o futrynę drzwi Niall 
-Wyjdź! - podniósł głos Justin.
-Bo co? 
-gówno kurwa. Wyjdź! -powiedział i zaczął iść w jego stronę podwijając rękawy koszuli. 
-Już okej idę! - odpowiedział mu i wyszedł z łazienki a później z pokoju. 
-O czym on mówi? Jesteś w ciąży? - zapytała Parrie odsuwając mnie od siebie zebym spojrzała jej w oczy. 
-Tak - powiedziała szeptem. 
Przeszliśmy do pokoju ubrałam się nie miałam już ochoty się myć. Usiedliśmy wszyscy na łóżku i opowiedziałam Perrie wszystko od początku do teraz. Niektórych rzeczy nawet Justin nie wiedział. Również powiedziałam że to Nialla dziecko z czego Justin był w szoku razem z Perrie. Poprosiłam ich żeby nikomu nic nie mówili że sama chce im to powiedzieć ale jeszcze nie przyszedł na to czas. Powiedziałam też że Niall nie wie o tym że to jego dziecko. Oboje słuchali mnie z zainteresowaniem i zdziwieniem. Perrie poniosła lekko moją koszulkę ukazując brzuch. 
-Jeszcze mały -uśmiechnęła się - ale mam tylko ciut większy wiec nie szpanuje 
Próbowała mnie rozśmieszyć co trochę mnie ruszyło i sama się uśmiechnęłam. 
-Aj te kobiety - powiedział Justin i położył się na poduszce przykrywając kołdrą - dzisiaj jestem twoim stróżem rób miejsce dla swojego króliczka. Kochanie -zaśmiała się. 
Próbowałam go zepchnąć z łózka ale nie udało mi się po chwili Perrie mi pomogła i Justin przytulił się do podłogi. 
-Fajfus - zaśmiałam się widząc że znowu wpakował mi się do łózka. 
-Ja was zostawiam bo śpiące jestem. 
-Okej ale Perrie pamiętaj. Nie mów nikomu 
-Spokojnie tajemnica tego pokoju - powiedziała i mnie przytuliła. Po czym opuściła pokój. Justin wstał zgasił światło i wrócił do mojego łóżka. 
-Prosze idź do siebie. 
-Nie -powiedział i jeszcze raz wstał i przekręcił tym razem zamek w drzwiach - kolorowych 
-Ach... Dobranoc

________________________________________________________________________
To miało być bardziej z adrenaliną ale mi nie wyszło mam za bardzo zejebisty humor ^^ ale mam nadzieję że wam się chociaż trochę podoba. To miało być w tym rozdziale wiec nie mogłam zrobić niczego co miałoby stosunek do mojego humoru wiec myślę że jakoś to ujdzie jeszcze :D 
25kom = następny rozdział! 

Pisząc z anonima podpisz się :) chce wiedzieć kto komentuje :) 

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 9

Uszanuj moją prace = komentuj 
20kom. = następny rozdział 

Całe mamrotanie przy stole już zakończone jedni się rozjeżdżają do hoteli inni zostają. Mówiąc inni mam na myśli one Direction z dziewczynami i Justin  reszt już powoli ucieka. Dobrze się dogadujemy coraz to lepiej. Strasznie się zżyłam z Danielle i Liamem oraz z Eleanor i Zaynem reszta jest jeszcze trochę uprzedzona jeszcze do mnie ale myślę że jest coraz to lepiej.
-Jasmine! Łap! - usłyszałam zza siebie i zobaczyłam  piłkę lecącą w moją stronę. Nie złapałam jej, ponieważ miałam ręce pełne talerzy przez co dostałam nią w brzuch. Talerze same mi wypadły z rąk a ja szybko złapałam się za brzuch. Sprawcą rzutu okazał się Harry który stał przestraszony w drugim końcu korytarza. Justin słysząc huk talerzy zaraz przybiegł z Niallem i Danielle.
-Co się stało? -Zapytał nie miałam siły odpowiedzieć, klęknęłam na płytkach żeby utrzymać równowagę i zamknęłam oczy. Jedyne co wtedy myślałam to czy nic nie będzie dziecku
-Jas wszystko dobrze? -zapytała Danielle przytulając mnie -co się stało?! Harry!
-Ja tylko rzuciłem!
-Pojabało cię?! -krzyknął do niego Niall co wzbudziło zainteresowanie wszystkich razem ze mną każdy był zdziwiony a grupka obok mnie robiła się coraz to większa a brzuch nie przestawał boleć
-Chodź do szpitala - szepnął mi na ucho Justin
-Nie -odpowiedziałam mu - to tylko pluszowa piłka
-Ale to boli a ty dostałaś w brzuch dużą siłą wiesz o tym?!
-Wiem nie chce prosze już przechodzi lepiej zobacz że zbiłam już kolejne talerze to już drugi raz!
-Ale ty jesteś dowcipna - powiedział z ironią
-Taka prawda
-Dobra gołąbeczki koniec tego powiedział Niall i pomógł mi wstać
-Dziękuję - odpowiedziałam i szczerze się uśmiechnęłam
Kiedy chciałam pozbierać rozbite naczynia uprzedził mnie Harry a Niall zaprowadził na kanapę po czym wyszedł zrobić mi herbate. Kiedy się upewniłam że niema nikogo w pokoju podwinęłam koszulkę do góry żeby zobaczyć czy mam jakiś ślad. Lekko czerwona plamka odbita od piłki rugby ze skóry wypełnionej pluszem odbił mi się z prawej strony
-Kurwa - usłyszałam za sobą i szybko opuściłam koszulkę -o no właśnie pokaż jest ślad -powiedział Zayn
-Nie ma -odparłam wymyślając kłamstwo
-Udowodnij twardzielu powiedział i rzucił mi się na kolana łaskocząc mnie
-Proszę zostaw mnie! -wyjąkałam śmiejąc się
-Nie -powiedział i jeszcze bardziej zaczął mnie łaskotać
Do pokoju wleciała cała zgraja debili którzy zastali nas w dziwnej pozycji. Spojrzenie Perrie dużo dało nam do myślenia i Zayn od razu ze mnie zszedł a ja się poprawiłam.
-Gramy w karty na fanty! Krzyknął Luis biegnąc z dwiema taliami kart.
-Nie umiem grać - odparłam
-Grasz i nie marudzisz! Gramy na fanty kto przegra zdejmuje jakąś część garderoby. -Powiedział Harry
-Nie zgadzam się nie będę się przed wami rozbierała! Dobrze wiecie że to ja przegram za każdym razem. -zdenerwowałam się i już miałam wychodzić kiedy ktoś mnie pociągnął za rękę.
-Mam lepszy pomysł - powiedział Justin -jak przegra będzie ze mną wychodziła do pokoju obok na pięć minut dalej nie wnikajcie. -Zaśmiał się i puścił mi oczko.
-Nie bawię się tak z wami chamy i prostaki! Tylko jednego chcecie -Zaśmiałam się i usiadłam obrażona na kanapie. -Teraz nie gram będę się przyglądała. jak podłapie to zagram z wami
-Luzik -Krzyknął Zayn włączając muzykę.
W głośnikach rozległy się pierwsze dźwięki electro house przy których Zayn zaczął wywijać tyłkiem. Lou rozdał już wszystkie potrzebne karty i zaczęli grę w oszusta. Siedziałam centralnie za Justinem dlatego widziałam wszystkie jego karty i po wychyleniu się widziałam jeszcze dodatkowo karty Nialla. Nie wiedziałam o co w tym chodzi dlatego byłam pewna że Niall wygra widząc u niego pięć asów ale zaraz mi Justin wytłumaczył grę i od tego momentu mówiłam mu kiedy ma go sprawdzić. Lekko klepnęłam Justina w ramię a ten automatycznie nachylił się do kart leżących na środku.
-Do dna matole! - powiedział śmiejąc się a wkurwiony Niall zebrał około 20 kart.
-Chuj! - powiedział układając sobie w ręce karty. Zrobiliśmy tak jeszcze kilka razy więc wyszło na to że Nialler przegrał po czym  zdjął z siebie koszule. Później zagrali w klasyczne kuku ponieważ znudziło im się w to grać a już miałam się dołączyć. Pierwszy kuku miał Justin później Elka za nią Daniele Zayn Harry Parie Lou Li i na samym końcu Niall co sugerowało że przegrał. Miał już ściągać skarpetki kiedy wszyscy stwierdzili że lepiej nie ryzykować więc zdjął spodnie.
-Zaraz będę nago siedział - powiedział po czym potarł rękę o rękę i spojrzał na mnie
Wiedziałam już co to znaczy.
-Jeszcze raz zagracie i mogę się dołączyć - powiedziałam unikając iluzji chłopaka
W ruch poszło kolejne rozdanie. Tym razem przegrała Danielle która oddała swój sweterek. Przez następne kolejki w których już brałam udział nie miałam spodni i sweterka nie pozwoziłam na zdjęcie bluzki Perrie juz pokazywała swój brzuszek Justin razem z Niallem siedział w bokserkach. Harry już był nagi i zakrywał się jedynie poduszką bo dostał opierdziel od chłopaków. Zayn nie miał koszuli i pokazywał swoją piękną rozbudowaną klate. Lou tak jak ja siedział bez spodni lecz w koszuli nie chciał powiedzieć dlaczego a Li i Elka śmieli sie z nas bo jako jedyni byli w pełni ubrani.
-Znowu ja?! -krzyknęłam zdenerwowana. Nie miałam już nic co bym mogła zdjąć jedynie co mi zostało to bluzka i stanik. Po chili namysłu poprosiłam Justina żeby mi rozpiął stanik przecież bluzki nie ściągnę wszyscy wiedzą jak dwa tygodnie temu wyglądała Pezz i sami by się zorientowali co jest nie tak. Mój jakże piękny czrwony stanik leżał na środku kupki ciuchów. Po chwili sięgnął po niego Niall i zaczął się nim bawić. Spaliłam buraka  sięgnęłabym po niego gdyby nie to że musiałam trzymać swoje piersi bo wszystkie osobniki płci męskiej patrzyli się w dokładnie te dwa miejśca przez jakieś kilka minut
-Przestaniecie się tak już patrzeć?! To się robi nie komfortowe! -Powiedziałam po czym wstałam i skierowałam się do kuchni - nie patrzcie mi sie na dupe! - powiedziałam po raz kolejny czując na sobie a raczej na mojej pupie nastki oczu.

_____________________________________________________________________
Tyle mi się udało. Wydukać przez te kilkadziesiąt minut. Nie mogę więcej ponieważ muszę się szykować bo zaraz wychodzę :P Tak wiec tego 20 KOMENTARZY NASTĘPNY ROZDZIAŁ PIERWSZE PIĘĆ OSÓB KTÓRE SKOMENTUJE TEN ROZDZIAŁ DOSTANIE IMAGINA NA ZAMÓWIENIE NA NASZEJ STRONIE <klik> na końcu komentarza piszcie z kim i chciałabym żeby to był profil google albo chociaż się podpiszcie z imienia :) Przepraszam za błędy nie mam czasu na sprawdzenie tego... 

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 8

Dni mijały spokojnie i powoli. do świat zostały jeszcze tylko 4 dni. Z dnia na dzień jest coraz to więcej roboty. Trzeba przygotować miejsca sypialne to gości z daleka i posprzątać. Robić zakupy kupić prezenty. Męczące obowiązki które spadają na mnie i Justina. Just ostatnio często bywa u "nas" ciągle mi pomaga i odciąża od wszystkiego co już mnie zaczyna denerwować bo nie jestem inwalidą tylko kobietą ciężarną  już mi nawet nie pozwala Furii prowadzić na smyczy! Ciągle powtarza że ona ciąga że to że tamto. Niall wyjechał przez te dziesięć dni nie było go ani razu nie dzwoni nie pisze zero odzewu w sumie to ja się bardzo cieszę z tego powodu mam chociaż spokój od niego. Ale powiem też szczerze że coś mnie do niego ciągnie i zaczynam za nim tęsknić? Tak to odpowiedni wyraz. Just cały czas mi powtarza żebym miała wyjebane w niego ale ja nie potrafię. On mnie krzywdzi a ja do niego lecę jak ćma do światła. Takie uzależnienie od jego osoby? Taaak to raczej to. Działa na mnie jak mefedron to samo Justin silnie uzależnia pobudza potrzebuje kolejnej dawki wzbudza dreszcze i zdenerwowanie. Oni obaj mają na mnie wpływ szczególnie Niall i raczej nie dlatego ze nosze jego dziecko pod sercem. Mimo krzywdy jaką mi sprawia ja za im tęsknie a nawet powiem szczerze że sama tego pragnę brakuje mi tego. Może to przez mój były zawód? szczerze nie wiem ale bardzo mi tego brakuje.
-To jeszcze tylko dla Zayna Perrie Danielle i Liama i do domu? -zapytałam błagalnie Justina
-A myślałem że kobiety lubią kupować prezenty
-Nie ja -wtrąciłam siadając na najbliższej ławce -/marudo wstawaj to szybciej w domu będziemy!
-Nie chce tam wracać jest tyle roboty!
-No jaka maruda! Ja ide a ty rób co chcesz
chciałam posiedzieć ale stwierdziłam że może lepiej iść za nim. Weszliśmy do H&M i wybraliśmy po kilka ciuszków dla nich po szym byliśmy już gotowi do opuszczenie galerii z pełnymi aż zanadto torbami. Prezent Dla Justina kupiłam już wcześniej żeby nie widział. Miałam zamiar mu dać jego wymarzoną czapke która była w wersji limitowanej i jak to on powiedział "nie będę wydawał pieniędzy na kolejną czapkę mając ich tyle" Był strasznie napalony na nią dlatego spełniłam jego marzenie. Reszcie też kupiłam po czapce oprócz dziewczynom Harry'emu. Im kupiłam po sweterku i bluzce a Harry'emu nowe buty z tej samej kolekcji jakie miał i zdarł do końca wyrzucał je z takim bólem sera że stwierdziłam że muszę mu je kupić. Mamom chłopaków kupiłam po bransoletce a im mężom perfumy jakie mi się podobały i z lekką pomocą Justina. Rodzeństwu ich dobieraliśmy to co do nich pasowało. Justin dużo się nie różnił kupiła to samo oprócz perfum i czapkom oraz prezentem dla Hazzy zamienił to na drogie whisky dla ojców, czapy zamienił na pedalskie sweterki z reniferami dla śmiechu z prezentem Hazzy będzie to samo, będzie zakładał pedalski sweterek do swoich ulubionych butów. Zmęczeni i wyczerpani wkroczyliśmy z szerokie progi nieobudowanego McDonalda w galerii na dole. Opadłam na kanapy z brązowowłosy pomaszerował zamówić. Już po chwili piłam swojego ulubionego czekoladowego shake i jedząc mcwrapa.
-Duuuuuuuuuupo daj gryza - powiedział Justin który zawsze mi wszystko podgryza. Wyciągnęłam ręke w jego strone nie zmieniając poza tym swojego położenia z tego powodu musiał się przechylić przez pół stolika
-Bo wylejesz zaraz - powiedziałam widząc jak opiera się o kawe
-Marudzisz - odparł wracajac z pełną buzią na swoje miejsce jak mówiłam przewracając kawę
-O kurwaaaa ałaaa! -pisną jak kobieta wycierając gorącą kawe ze spodni.
-Mówiłam -odparłam spokojnie przeżuwając swoje jedzenie i nie zwracając na niego uwagi
-Wykrakałaś! Było siedzieć cicho!
-Krakać to umiesz ty i wrona a teraz spokojnie i boli?
-Nie wnikaj bo wsiąkniesz pod wykładzinę w McDonald kochana podła piczko!
-Spokojnie o mnie się nie bój - powiedziałam puszczając mu oczko i popijając Shake
Po dwudziestu minutach dwóch mcwrapach trzech dużych porcjach frytek dwóch kawach jednym shake i 6 nuggetsach byliśmy gotowi do wyjścia. Podzieliliśmy się torbami i spokojnie ruszyliśmy w strone wyjścia z centrum gdzie po chwili byliśmy już na podziemnym parkingu. Usiadłam na miejscu pasażera i rozwaliłam sie na siedzeniu.
-Gdzie my jedziemy? -zapytałam zszokowana położeniem jeszcze nigdy mnie tu nie było. Całkiem obca dzielnica druga strona Londynu.
-Do mnie - powiedział z pewnym uśmiechem
-Po co?
-Musze się przebrać
-Kłamiesz masz ciuchy na pani Amandy
-Nie wnikaj bo siąkniesz pod wykładzinę w moim domu
-Pierdol się!
-Okej zapamiętam to!
Nic się nie odezwałam a już po chwili wychodziłam z samochodu. Dom dość duży jak u pani Amandy a w środku jest nawet całkiem normalnie. Nie ma rewelacji takiej jak w miejscu gdzie aktualnie mieszkam. Przedsionek nie był wielki salon ciemny połączony z ciemną kuchnią na przeciwko drzwi schody na górę.
-Kawy herbaty? -Zapytał wchodząc do kuchni
-Soku - odpowiedziałam mu na złość
-Nie wytrzymam z nią! - powiedział podnosząc głowę do góry.
-Myślałam że masz bardziej na bogato mieszkanie -powiedziałam później żałując swoich słów
-Bo to jest domek bardziej na ogniska czy tak o ale aktualnie tu mieszkam bo mam remont w mieszkaniu. To jest ogólny domek mój i one direction bandy frajerów. Jak ktoś chce to przychodzi jak ogniska to tutaj. nawet nie remontowaliśmy tego.
-Rozumiem -ulżyła mi ta odpowiedz. -ale dlaczego tu jesteśmy?
-Dlatego iż ponieważ gdyż kiedyż powiedziałaś że nie chce ci się wracać do domu bo jest duzo pracy. -powiedział z tajemniczym uśmiechem.
-Chyba sobie jaja robisz! To że ja tak powiedziałam wcale nie oznacza że masz mnie PORYWAĆ! rozumiesz to jest PORWANIE  z miejsca pracy do tego jełopie!
Nic nie odpowiedział tylko zamknął mi usta pocałunkiem który odwzajemniłam nie wiedząc nawet kiedy. Już po chwili jego ręce leżały na mojej tali a moje na jego szyi zaplątane. Lekko pociągnął moje biodra do góry sygnalizując abym wstała co zrobiłam położył ręce na moim tyłku i uniósł do góry sadzając na szafle. Objęłam go w pasie rękoma i przyciągnęłam do siebie.
touchmydickk:

want
Zaczął całować moją szyje nakręcając mnie na stosunek. Objął moje uda w swoje dłonie i przyciągnął do siebie. Moje siedzenie nie trwało długo, już po chwili stałam z powrotem na płytkach i znowu się całowaliśmy.  Nie wiedząc nawet kiedy poczułam mocne pociągnięcie moich spodni w dół

i jego ciepłą dłoń wtóra wkraczała powoli w moje miejsce intymne. Poczułam lekki dotyk wewnątrz łechtaczki po czym na niego spojrzałam z podnieceniem w oczach.
-Ciiii - wymruczał odrywając się od moich ust. Czuć było od niego pożądanie wymieszane z rozkoszą i podnieceniem. Pociągnął mnie do salonu
-Czemu nie tam? -zapytałam ciekawa
-Jesteś w ciąży lepiej nie - wymruczał mi do ucha a już po chwili leżałam na jego kolanach

Dotknęłam jego krocza patrząc mu w oczy. Poczułam że jego męskość jest już twarda. Rozpięłam guzik


a zaraz po nim rozporek i lekko popchnęłam go do tyłu. Z niechęcią się położył a ja zaczęłam mu ściągać spodnie. Fala rozsądku uderzyła mi do głowy i na chwilę się zastanowiłam co ja robię lecz po chwili tą fale zmyła kolejna podniecenia. Z którą już zaczęłam mu ściągać bokserki ukazując dużych rozmiarów penisa którego wzięłam do ręki i zaczęłam robić nią odpowiednie ruchy. Widząc że to nie działa tak jak powinno rękę zamieniłam na usta dając mu więcej rozkoszy. Całowałam na przemian z lizaniem go i braniem całego do buzi ściskając jego jądra. Chciałam wyczuć co bardziej go podnieca. Znając już jego czuły punkt wkładałam go i wyciągałam robiąc coraz to ciaśniejszy obwód ust i coraz szybciej. Długo nie trzeba było czekać po jego ciele przeszedł skurcz a mięśnie brzucha się spięły po czym penis zaczął drżeć jego sperma rozlała mi się po ustach nawet z nich uciekając. Wszystko co wyciekło wytarłam wskazującym palcem i wsadziłam do ust ponownie połykając. Spojrzałam się na niego bez odwzajemnienia. Oczy miał zamknięte usta zaciśnięte tak samo jak pięści a palce u nóg podkulone. Leżał tak jeszcze przez chwile. Zaczęłam ściągać bluzkę po chwili leżała już gdzieś daleko za mną. Wskazującym palcem przejechałam mu wzdłuż klatki piersiowej zadowolona ze swojej pracy siadłam na nim okrakiem jeszcze w spodniach jedynie rozpiętych i staniku. Powoli zaczął się ogarniać rozluźniając całe ciało na koniec otwierając oczy.
-To było -nie zdążył dokończyć ponieważ przeszkodziłam mu pocałunkiem Zaczął się powoli podnosić aż usiadł w pozycji pionowej złapał zapięcie mojego stanika które pod odpowiednim naciskiem się rozpięło.

Położył mnie na plecach i nachylił się nade mną cały czas całują moje usta. Po chwili nagle to przerwał żeby zdjąć mi spodnie które po chwili leżały podejrzewam obok koszulki. zdjął do końca stanik który poleciał w przeciwną stronę. Nachylił się nade mną w dokładniej położył. Podpierał sie na prawej ręce zaś lewą torował drogę od ucha przez sutki wokoło których zrobił kilka kółek do pępka a następnie do mojej przyjaciółki na której jeszcze były figi. Szybko pomogłam mu je zdjąć żeby poczuć jego palec który okrążał moje wejście do pochwy zataczając kółeczka co było strasznie podniecające już po chwili powoli wkładał go do środka do oporu żeby poruszył nim kilka razy dokładając kolejny po chwili. Wkładał je i wyciągał do połowy i z powrotem wsadzał. Wcisnął je do końca i zaczął nimi w środku poruszać doprowadzając mnie do szaleństwa robił to bardzo szybko całując moją szyje. co jeszcze bardziej mnie podniecało. Uniosłam na moment pupę żeby poczuć bardziej jego palce w sobie co i jemu się spodobało lekko skurczyłam wejście do pochwy żeby zaraz je rozluźnić kilka razy. Opuściłam pupę i poczułam dziwne uczucie zaczęłam sapać delikatnie co kilka oddechów bardziej. Poczułam dziwne uczucie w podbrzuszu a brzuch zaczął mimowolnie sam mi się zaciskać. Odchyliłam głowę do tyłu i mocno nagły skurcz mięśni oraz łechtaczki i mój donośny krzyk upewnił Justina że doszłam. Prąd jaki przeze mnie przechodził oraz samoistne zaciskania brzucha nie dawały mi siły nawet żeby się podnieść. Poczułam palce Justina które mnie opuszczały powróciłam do pozycji prostej wracając głową na swoje miejsce i otwierając oczy. Zobaczyłam uśmiechniętą buźkę chłopaka który już po chwili leżał na mnie kierując swoim penisem w moją przyjaciółkę nie dając mi dojść do siebie. Jego szybkie ruchy na początku trochę bolały ale po chwili sie przyzwyczaiłam. prawą ręke położyłam na jego pośladku a lewą objłam jego głowe która była ułożona na moim obojczyku

jego ruchy zwalniały pewnie z powodu braku energii lecz po chwili znowu zaczął przyśpieszać. Zmieniliśmy pozycje na siedząco ponieważ poczułam dziwne uczucie w brzuchu i się przestraszyłam. usiadłam mu na kolanach i ruszałam pupą. On wtedy zaczął ssać moją prawą pierś dając mi jeszcze więcej rozkoszy.



Po kilkunastu minutach poczułam jak jego sperma rozlewa się we mnie co dało i mi powód do szczytowania krzyczeliśmy nawzajem swoje imiona sapiąc i przeklinając. Zaczęłam z niego schodzić a sperma powoli wypływać mi z pochwy razem z moimi płynami. Justin to wykorzystał i popchnął mnie lekko po czym poczułam jego język na swojej łechtaczce.
-Dziękuje -powiedział kładąc się obok
-To ja dziękuję -odpowiedziałam podniecona.


______________________________________________________________________
Rozdział obiecany miał być wcześniej ale stwierdziłam że jest za słaby na taką ilość komentarzy więc poczekałam na mojego ukochanego który dawał pomysły na tą lepszą część opowiadania xD Więc teraz jest lepszy moim zdaniem ;d 20 KOMENTARZY NASTĘPNY ROZDZIAŁ DLA WAS! <3 Kocham was za taką liczbę! <3 I bardzo dziękuję <3 Zarówno wam jak i mojemu ukochanemu Kubusiowi który ma o tym chociaż jakieś pojęcie i coś dla was postanowił ogarnąć od niechcenia ;p

Mela & Kuba 

środa, 30 października 2013

Rozdział 7

To już ósmy tydzień ciąży brzuszek robi się z dnia na dzień coraz bardziej widoczny. Nierówne zaokrąglenie ale za to bardzo widoczne. Coraz trudniej to ukryć. Obcisłe bluzeczki zamieniły się na luźne bluzki, koszule na bluzy a płaszczyk zimowy na kurtkę sportową a buty na obcasie na płaską podeszwę. To wszystko zmieniło się dla bezpieczeństwa swojego jak i na zimę przystało dziecka za dwa tygodnie święta już wiem po co pani Amandzie taki wielki stół. To u niej odbywają się święta zjeżdża cała rodzina rodzice Justina Nialla Zayna Harryego Louisa Liama tak samo ich dziadkowie i babcie i oczywiście oni czaęsto z dziewczynami wszystko dzieje się tu w tym wielkim domu. Pod tym dachem. Chciałam pomóc tylko pani Amandzie i usunąć się na ten czas. Przy każdym takim wspominaniu dostaje ochrzan oraz zakaz wychodzenia z domu. Zżyłam się z tą rodziną ze wszystkimi coraz lepiej się dogaduję tylko z Niallem nie jest fajnie. Codziennie przyjeżdża i muszę się z nim kochać już się zaczynam przyzwyczajać przez ostatni tydzień robiłam z nim to sześć razy dzisiaj zapowiadał już kolejny raz. Przez ten czas kochałam się z nim w koszulce powtarzałam mu że nie chce zdejmować i koniec po dłuższej walce nie zawsze wygrywałam. Co ja mam mu powiedzieć? Przecież brzuszek jest na tyle duży że już bez problemu zorientuje się że jestem w ciąży. Co dzień to coraz gorzej dla mnie ciągłe krycie tego mnie już dobija. Dobrze że przychodzi wieczorem to przy zgaszonej lampce nie widać brzuszka. Amanda chciała żebym powiedziała wszystkim o ciąży ale ja się nie zgodziłam. Sama pytała kto jest ojcem dziecka zawsze zbywam ją odpowiedzią że w najbliższym czasie się dowie. Justin coś podejrzewa. Ciągle próbuje poderwać mi do góry koszulkę. Strasznie się z nim zżyłam ciągle wychodzimy gdzieś razem Amanda została w szpitalu na dłużej nie ma jej już tydzień cały dom na mojej głowie strasznie polubiłam też Furię słucha się mnie jak nikogo w tym domu wychodzimy na spacery jak nie ma nikogo wpuszczam ją do domu normalnie ma zakaz ale ja lubię łamać zakazy. A Niallowi nie w głowie zabierać ją do siebie. Właśnie wychodzę od mojego ginekologa mam pierwsze zdjęcie mojego maluszka. Nie widzę tam nic szczególnego szara plamka na czarnym tle  ale mimo to jest to bardzo szczególne chyba jak dla każdej przyszłej matki pierwsza słit focia jej maluszka. Płci jeszcze nie znam ale jest mi to obojętne aby zdrowe. Kupiłam jeszcze witaminki i wstąpiłam do tesco na zakupy gdzie spotkałam Justina. Szybko schowałam zdjęcie USG do torebki i podeszłam do niego
-Buuu - powiedziałam i złapałam go za biodra.
-Hejka Jasmine
Dopiero teraz zobaczyłam z kim stoi to Alex koleżanka z domu dziecka co ona z nim robi?!
-Hey Alex - powiedziałam nieco ciszej zaczęłam żałować że podeszłam do nich to najgorsza plotkara z bidula wszystko wie o mnie od początku może nie do końca ale do mojej pracy jako prostytutki tak
-Hey Jasmine a ty nie w "pracy" -mówiąc pracy zrobiła cudzysłów w powietrzu
-Własnie jestem w PRACY - zaakcentowałam ostatnie słowo
-To zmieniłaś?
-Tak - powiedziałam - dobra ja uciekam wpadniesz później? -skierowałam pytanie do Biebera
-Owszem nawet teraz - powiedział i objął mnie ramieniem - pa Alex
-Pa - odpowiedziała a my poszliśmy przed siebie
Kupiliśmy kilka rzeczy do domu i skierowaliśmy się do samochodu bruneta.
-Skąd ją znasz? - zadał pytanie którego się obawiałam
-Powiem Ci w domu - odparłam i oparłam głowę o szybę
-Czekam - powiedział po czym położył dłoń na moim kolanie i uśmiechną się. Jechał tak dopóki nie musiał zmienić biegu co długo nie trwało. Już po chwili byliśmy pod domem wyszłam z samochodu i zabrałam kilka siatek lżejszych a resztę zabrał Justin.

-Więc słucham - powiedział wchodząc do salonu z dwoma kubkami kakao
-Muszę?
-Powiedziałaś że powiesz
-Mogę ci zaufać?
-Nikomu nie powiem - powiedział po czym podał mi jeden kubek a sam usiadł obok
-Jestem z domu dziecka kiedyś trafiłam też do poprawczaka.
-Nie wiedziałem. A o jaką prace chodziło?
-Nie ważne
-Powiedz mi
-Nie!
-Nikomu nie powiem proszę chce być z tobą szczery!
-Byłam prostytutką!
Nic nie odpowiedział siedział wbity w kanapę i patrzył się przed siebie nie ruszając się. Nie wiem ile czasu minęło ale dość dużo.
-I teraz jesteś w ciąży?
-Nie
-Nie wyprzesz się!
-Nie chce nawet
-To czemu to robisz?!
-Tak jestem w ciąży szczęśliwy?!
Nic nie odpowiedział zostawiłam kubek na stoliku i skierowałam się do swojego pokoju. Nie można mi się denerwować ale co innego na to poradzę czasami się zdarza już dawno nie paliłam dwa miesiące ale na wszelki wypadek zostawiłam sobie kilka papierosów. Wzięłam jednego i skierowałam się w stronę balkonu. Właśnie miałam otwierać okno kiedy usłyszałam że drzwi od pokoju się zamykają schowałam go szybko do tylnej kieszeni i spojrzałam w tamtą stronę. To Justin usiadł na fotelu a ja obok niego. Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy się przed siebie. Dużo czasu nie minęło żeby Justin się odezwał.
-Zostanę wujkiem. Mogę? -zapytał pokazując na brzuch
Ja tylko pokiwałam głową na tak i podwinęłam koszulkę. Zdziwiło mnie zachowanie Justina zszedł z fotela kucną przy mnie. Przytulił się do jeszcze małego brzuszka i zaczął śpiewać i całować. Krępowała mnie ta sytuacja. Lekko objęłam dłońmi jego głowę lecz po chwili ją puściłami lekko go odepchnęłam zdajac sobie sprawe z tego co teraz się dzieje
-Który tydzień? -Zapytał siadają na swoim miejscu
-Ósmy
-Ciocia wie?
-Od początku
-Będzie dwójka bobasów w rodzinie - powiedział szczęśliwy - a ja chce byś chrzestnym
-Będziesz będziesz a drugie dziecko to Perrie i Zayna?
-Tak dwa tygodnie wcześniej zaszła w ciążę
-Ciekawie się robi ale w rodzinie będzie jedno.
-Jesteś częścią rodziny sama o tym wiesz więc się nie wykręcaj
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Jedną osobę mam już za sobą
-Nie mów nic nikomu proszę
-Oczywiście.
Siedzieliśmy w ciszy nikt nic nie mówił, dopiero jak zadzwonił mój telefon. Spojrzeliśmy na siebie po czym wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz "Niall" przestraszyłam się i Justin to chyba zauważył. Szybko odebrałam
-Halo?
-Gotowa?
-Justin jest
-Mówiłaś że nikogo nie będzie!
-Ale sam przyjechał miałam go wygonić?
-Siedzi obok ciebie?
-ttt-ak
-Chuj masz szczęście nara
Nic mu nie odpowiedziałam tylko lekko sie uśmiechnęłam
-O co chodzi?
-O nic
-Mów o co chodzi! Kogo sprowadzasz do domu jak nikogo nie ma?!
-To Niall
-Udowodnij! -powiedział już strasznie zły chyba myślał że kontynuuje prace w ich rodzinnym domu.
Odblokowałam telefon i pokazałam mu ostatnie połączenie
-Czego on od ciebie chciał? Czemu się tak zdenerwował?
-Nie ważne!
-Powiedz pomoge Ci
-Innym razem powiedziałam i po raz kolejny wyszłam z pokoju zostawiając w jego rękach mój telefon.
Dość długo nie schodził na dół zastanawiałam się czemu stwierdziłam że po prostu ma mnie dosyć nie dziwie się mu. Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor na jednej ze stacji muzycznych. Leciała piosenka One direction miałam obrzydzenie jak na to spoglądałam na chłopaków jeszcze jeszcze ale tam pełno Nialla nie mogłam na to patrzeć własnie miałam przełączyć kiedy się skończyła i zaczęła się piosenka Justina. Sama do siebie się uśmiechnęłam i obserwowałam jego ruchy w teledysku. Nawet nie wiedziałam kiedy Just się pojawił obok i mnie obserwował. Zawstydziłam się i spojrzałam w okno.
-Ha podoba ci się!
-Nie nie podoba mi się!
-Znowu mi wciskasz kit że ci sie nie podoba przecież widze!
Zawsze się kłócimy czy podoba mi się jego twórczość czy nie zawsze mu powtarzam że nie ale on przecież wie lepiej. No i jakby nie było wie lepiej bo jego piosenki ruchy spojrzenia zawsze mnie kręcą ale mu przecież tego nie powiem
-Nie nie podoba mi się i koniec! -mówiąc to zakryłam twarz rękami żeby nie było widać moich rumieńców
-Bajerujesz złotko
Przez kolejne dziesięć minut nie spuścił ze mnie wzroku a w tym czasie leciał kolejny jego teledysk na który próbowałam nie zwrócić uwagi chociaż nie zawsze mi się to udawało. Po tym czasie wstał i pobiegł na górę. Przeszukał chyba całe piętro po czym wrócił z gitarą. O nie! To mój słaby punkt kocham go jak gra na gitarze! Już po chwili usłyszałam pierwsze nuty as long as you love me. O nie! On to robi specjalnie! Usiadł na podłodze obok kanapy i grał patrząc i śpiewając tylko na mnie i dla mnie. Zabije go! W trakcie śpiewania zmieniał słowa na jakieś głupoty i razem wybuchaliśmy śmiechami to uniemożliwiało mu zarówno granie jak i śpiewanie. Dobrze mu tak -pomyślałam i wybuchłam śmiechem już kolejny raz.

___________________________________________________________________________
Hejo! Jak wam sie podoba rozdział? Był napisany już dawno ale nie miałam wystarczającej ilości komentarzy które mnie motywowały do wstawienia tego ;p kolejny też już jest napisany i pojawi się jak tylko będzie 11 komentarzy! ;d Jeżeeli będzie tyle to moge dodać nawet dzisiaj! to zależy od was ;p i już teraz mówię że nie chce czegoś takiego że będzie 11 komentarzy pod rząd w ciągu trzech minut z anonima bo tak się nie bawię xD tego nawet nie biore pod uwagę xD mam nadzieję że wam się podoba. Justin poznał prawie całą prawde o Jasmine. Jak myślicie powie innym czy zostawi to dla siebie? xD KOMENTOWAĆ im więcej komentarzy tym częstsze rozdziały! ;d PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY NIE CHCE MI SIĘ POPRAWIAĆ xD (taki mały, wielki leń :P)

poniedziałek, 14 października 2013

...

Na dole jest rozdział jak coś a ja mam do was sprawę / prośbę mam blog z imaginami który dość dobrze się rowija mianowicie ma prawie 31 tyś wejść a postów 14 strasznie słabych to był blog na którym ćwiczyłyśmy swoje pisanie. To nie jest tylko mój blog. Założyłam go z kilkoma koleżankami i tak leży nieruszany a wejść przybywa z każdą minutą!
A teraz do rzeczy! Chodzi o to że szukam osoby która będzie co jakiś czas coś tam dodawała. To nie są opowiadania dlatego chciałabym żeby było trochę dłuższe. dłuższe niż moje rozdziały xD moje imaginy jak i rozdziały to jakaś porażka xD Ale nie o tym teraz. Tu macie link do tego bloga http://directionrlandd.blogspot.com/ no jaby nie było nie czytajcie nic!! To jest masakra ale jest aby było xD nie moge usunąć wszystkiego bo to nie mój blog swoje usunęłam tylko chyba jeden został. Tak wiec przeczytajcie tą notkę i jak ktoś chce spróbować niech napiszę pod tym rozdziałem że będzie próbował a ja będę czekała na imaginy od was na poczcie. Jeżeli uznamy że się "nadajesz" dodam cię i tak każdego to będzie chciał nie mamy ograniczonej liczby osób im więcej tym lepiej częstsze dodawanie = więcej wejść! Wiec proszę jak ktoś ma ochotę wchodzi w link pisze na mój e-mail imagina wysyła i czeka na odpowiedź ale proszę zostawiajcie po sobie tutaj komentarz albo tam że próbujesz żebym wiedziała na czym stoję :)

piątek, 11 października 2013

Rozdział 6

Sytuacja z przed dwóch tygodni się nie powtórzyła zaraz po tym jak mnie zawołał Justin wszyscy się zebrali i pojechali. Nie wiem dokładnie gdzie i to po wiem tyle że Nadaj są w Londynie. Nie powtórzyła się do teraz.
Otworzyłam oczy coś mi przeszkadzało. Jakiś ciężar na nogach nie pozwolił mi się ruszyć z miejsca. Kolana wyginały mi się w drugą stronę, strasznie mnie to bolało. Bałam się spojrzeć w tamto miejsce ale musiałam. Na moich nogach siedział po turecku szczęśliwy Niall.
-O księżniczka się obudziła na to czekałem - powiedział do mnie siadając mi na krocze.
-Czego ty ode mnie chcesz?! - krzyknęłam bałam się strasznie się bałam. Miliony myśli i ja sama zagubiona wkoło nich.
-I tak Cię nikt nie usłyszy kochanie -powiedział zbliżając sie -jesteśmy sami -mówiąc to przetarł nosem po mojej prawej dłoni którą dopiero złapał.
-Jak to?
-Zawiozłem babcie do szpitala dopiero za cztery godziny mam po nią jechać żeby przywieźć. Co ty na to?
Nic nie odpowiedziałam wiedziałam że mu nie ucieknę wiedziałam zę będę zmuszona do współżycia.
-Ustalmy coś takiego - powiedział i poluźnił uścisk na moim nadgarstku. - Ty będziesz do mojej dyspozycji kiedy będę potrzebował a ja ciebie nie wyjebie z domu.
Zamilkłam. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Zgodzić się na prawie gwałt czy może darować sobie z tym wszystkim i uciec. Ale gdzie? Do kogo?
-Zgoda - wychrypiałam przerażona
-Grzeczna dziewczynka - powiedział po czym zaczął całować moją szyję rękami zjeżdżając niżej. Puścił nadgarstek a następnie położył swoje dłonie na moich piersiach które cholernie ostatnio bolą po czym je mocno ścisnął.
-Ałłłł -wysyczałam z bólu
-Co jest?
-Boli
-Co?
-Piersi!
-Aż tak zjeżdżone że jak sie dotknie to aż bolą?
Nic się nie odezwałam to było chamskie. Bolą bo się wszystko we mnie zmienia. Coś się we mnie rozwija. Nie coś tylko ktoś nasze dziecko. Wole mówić jednak moje. Kontynuował grę wstępną masował moje piersi i całował moje usta. Ale co to dla niego cały czas mu było mało. zdjął ze mnie koszulkę z chytrym uśmieszkiem a następnie majtki. Leżałam nieruchomo niech sobie robi ze mną co chce oby szybko. To nie było w moim stylu ale mam obrzydzenie do tego co kiedyś robiłam. Ostatnio uświadomiłam sobie że nie umiem już tak jak kiedyś spojrzeć na faceta. Nie patrze mu teraz w portfel i na krok w spodniach. Teraz patrze na charakter a charakteru Nialla strasznie się brzydzę boję wręcz. Po chwili ściągnął również spodnie z siebie i kolszulkę
-Ty zdejmij mi bokserki - wypowiedział delikatnie te słowa. Słowa które dokładnie znałam zawsze o to prosił nie wiem co to za różnica kto je zdejmie. Wykonałam jego polecenie. Był już prawie gotowy ale prawie robi wielką różnicę. Kazał mi wziąć go do ręki. Tak też drobiłam kilka wolnych ruchów które zmieniały się w szybsze. Blondyn upadł obok mnie a ja nadal kontynuowałam odciął się od świata realnego cicho jęcząc.
-Starszy - powiedział w stanie podniecenia
Powoli wszedł na mnie i zaczął masować moją przyjaciółkę nie robiło to już na mnie wielkiego wrażenia ale gdzieś w głębi duży tęskniłam za tym. To jest tak nikotyna jak narkotyk jak alkohol ; uzależnia. A mi w pewnym sensie tego brakowało brakowało mi tego podniecenia które z każdą chwilą narastało we mnie mimo że nie chciałam próbowałam z tym walczyć. Na darmo nie udawało się. poczułam w sobie pewnego rodzaju ciepło ale to nie było jeszcze to czego on oczekiwał. Długo też nie musiałam czekać a jego ręka cofnęła się na moje piersi a jego zwinne palce zastąpił dość długi i gruby penis. Wchodził i wychodził we mnie prawie całą długością mino że nie chciałam czułam się doskonale. Jak palacz który po dwóch miesiącach dorwal się do swojego ulubionego szluga. Dla jednych to jest tytoń dla innych alkohol dla kolejnych zioło feta morfina a dla mnie sex. Mówi się każdy kto kiedyś palił będzie palaczem nawet kiedy nie pali już dwadzieścia lat. Każdy narkoman zostanie narkomanem co z tego że jest czystym z tego już nigdy nie wyjdziesz zawsze jak zobaczysz fifkę strzykawkę będziesz sobie o tym przypominał to samo jest z alkoholem z kasynem z seksem. Z tego nie da się wyleczyć a szczególnie z seksu. Każdy człowiek to robi każdy potrzebuje tej bliskości. Można to ograniczyć ale nigdy na zawsze z tym nie skończysz. Czułam sie pełna blondyn szeptał mi do ucha miłe słówka pomiędzy pojękiwaniami. Czułam się doceniona ale czemu? Przecież jestem jego prywatną dziwką. Nie myślałam teraz o tym. Nie myślałam o dziecku nie myślałam o niczym. Liczyły się teraz ilości pchnięć.
-Masz dni płodne?
-Nie
Nic wiecej mu nie trzeba było czułam że jego sperma rozlewa się we mnie. Kolejny krok żebym doszła. Tak też się stało już po chwili czułam się spełniona tylko nie doceniona. A czemu? Jego słowa bolały
-Jutro przyjdę kolejny raz mam wielkie zaległości sperma aż mi się sama wylewa nie lubię sam trzepać wole takie dziwki jak ty sypniesz trochę a one wszystko zrobią dla Ciebie.
-Wyjdź!
-Nie kochanie
Zakryłam sie szybko kołdrą a po moich policzkach płynęły łzy. Co ja myślałam że mnie pokocha przez ten stosunek? Nie wiem przecież to nie jest możliwe. Głupia naiwna idiotka!
Nialler siedział nagi na brzegu łózka już od piętnastu minut nic się nie odzywał patrzył się na swoje splecione palce i co chwilę marszczył twarz. Nie chciałam pytać czemu się tak zachowuje mało mnie to obchodziło
-Zrobiłaś kiedyś coś czego żałowałaś całe życie? - zapytał nie patrząc na mnie
-Tak
-Co? - razem z tymi słowami spojrzał na mnie. Poczułam się bezpieczna? Nie! przecież przed chwilą sie bałam co się z nim dzieję!
-Chyba też wiesz co - odparłam zrezygnowana i zmieszana uczuciami
-No chyba nie? - bardziej zapytał niż stwierdził
-Chcesz wiedzieć co? Chcesz się pośmiać? Przecież dobrze wiesz co! Zostałam dziwką mam Ci to powiedzieć drukowanymi?!
-Spokojnie! - powiedział i siadł bliżej mnie -mam problem i tyle a wiem że ty nikomu nie powiesz chce pogadać!
-Proszę bardzo tylko się ubiorę - powiedziałam zrezygnowana nie chciałam tego słuchać ale nie wiedziałam jak zareaguje na to że nie chce tego słuchać wolałam się przemęczyć.
Zasłaniając brzuch który lekko się już zaokrągla wstałam z łózka i założyłam szybko bieliznę stojąc tyłem do niego a następnie pierwszą lepszą bluzkę z szafki. Siadłam na łóżku czekając aż on skończy się ubierać. Zapiął guzik w swoich kremowych rurkach lekko je spuścił na dół i usiadł obok.
-Kurwa - przeklął
-To co takiego zrobiłeś?
-Co byś zrobiła jakbyś była chłopakiem i miała dziewczynę, przedstawiłabyś ją swojemu przyjacielowi a on by przy najbliższej okazji przespał się z nią?
-Zajebałabym go jakbym kochała tą dziewczynę - powiedziałam patrząc się na czarny telewizor
-A jakby jedno i drugie było pijane?
-To nikogo nie tłumaczy Niall
-No to mam przejebane!
-Może sam mu powiedz będzie lepiej mniej ci się dostanie
-Wole nie - powiedział i wstal z łóżka - nie mów nikomu - wspomniał i wyszedł
-Zostawiłeś telefon - powiedziałam ale już nie słyszał
Jestem chamska i postanowiłam mu go przejrzeć wiem że to nie jest kulturalne  ale musiałam sila wyższa. Wstałam podbiegłam do drzwi zamknęłam je na klucz i oparłam się o nie. Odblokowałam telefon i zaczęłam przeglądać zdjęcia pełno zdjęć suczki od urodzenia aż do teraz na niektórych razem na innych osobno zatrzęsienie tymi zdjęciami kilka było jeszcze chłopaków z zespołu. Jakoś mało mnie to interesowało weszłam w wiadomości. Pełno do numerów niezapisanych. Także nic ciekawego. Ale jedna rzecz była interesująca i tym czymś było zdjęcie wysłane do Nialla również od obcego numeru. To było zdjęcie USG żadnej odpowiedzi z jego strony i żadnej innej wiadomości od tego numeru nie wiem czyje to nie wiem i nie chce wiedzieć czyli nie tylko mi zrobił dziecko? Interesujące. Usłyszałam kroku na schodach szybko otworzyłam drzwi i wyłączyłam wiadomości w telefonie zablokowałam go i rzuciłam na łóżko po czym sama pobiegłam do łazienki. Tak jak myślałam Nialler przyszedł po swój telefon zabrał go i wyszedł a ja spokojnie mogłam pójść się myć.


_______________________________________________________________________
Hejka kochane!!!!! Jak bardzo się Cieszę że dwa razy więcej komentarzy mam <3 Kocham was! Ten rozdzial mial pojawić się dopiero za jakieś dwa tygodnie nie mam czasu na pisanie ale dla was zrobiłam wyjątek i wczoraj o pierwszej w nocy go napisałam. Dzisiaj tylko wchodzę żeby go dodać a napisałam go bo było tyle komentarzy że musiałam <3 Mam nadzieję ze wam się podoba jest więcej Nialla! Dużo zagadek i tajemnic. I w ciul rozwiązań! :D Daje wam tyle zagadek! :D Oraz podtrzymuję wcześniejszą notkę jak będzie malo komów to zawieszam mam malo czasu na pisanie a ilość 4 kmentarzy mnie wgl nie motywuję żeby nawet posiedzieć trochę w nocy! tak więc im wiecej komów tym częściej będę dodawała rozdziały! :D <3  LEWA! <3

środa, 2 października 2013

Rozdział 5

Rano wstałam całkiem wyspana ale Justina już obok nie było. Nagle zrobiło mi się strasznie niedobrze a już dawno nie wymiotowałam. Szybko wstałam z łóżka i pognałam do łazienki zrobić to do czego byłam zmuszona. Później szybko się umyłam włosy ciało i zęby nałożyłam na siebie balsam o zapachu czekolady po czym się ubrałam w wygodnie ciuchy i zeszłam powoli na dół gdzie spotkałam panią Amandę i Justina.
-Witam -powiedziałam z szerokim uśmiechem przechodząc przez salon do kuchni.
-Witaj -odpowiedzieli w tym samym czasie
-Jasmine, trzeba będzie jechać do sklepu Justin z Tobą pojedzie okey?
-Dobrze tylko zjem śniadanie - powiedziała z uśmiechem znikając w kuchni

-Jeszcze mleko, masło, karma dla psa, chleb i ...
-Gumki! -powiedział Justin w momencie mojego zachwiania które wynikło z tego że nie mogłam przeczytać pani Amandy
-Pojebało cie po co twojej cioci gumki?!
-A może nie jej tylko nam?
-Wiesz co skończ już te swoje chamskie podejścia. Zamiast gumek, gumy ale do żucia.
-Boże jakie ty masz dzisiaj humorki jak kobieta w ciąży
Już mu chciałam powiedzie że przecież jestem kiedy się powstrzymałam
-Ogarnij się
-Wiesz co sama się ogarnij jesteś nie do wytrzymania przeszkadza ci nawet to że we własnym samochodzie śpiewam jak jadę! Dziewczyno ogarnij się bo zaczynam mieć cie dosyć!
-I bardzo dobrze - powiedziałam idąc po wymienione produkty

W drodze do domu było spokojnie nie kłóciliśmy się Just nie śpiewał ja miałam spokój. Nie rozumiem sama siebie serio wczoraj mi nic nie przeszkadzało a dzisiaj wręcz przeciwnie wszystko mnie denerwuje! Po powrocie wyszłam z psem na spacer. Chociaż ja bym tego spacerem nie nazwała wypuściłam ją z garażu i postałam chwile na podwórku żeby niczego nie zniszczyła i żeby nie uciekła. Jak tylko zrobiło mi się zimno szybko zawołałam suczkę do jej odpowiedniego miejsca i sama uciekłam do domu. Szybko wzięłam się za małe sprzątanie. Wytarłam kurze z półek i nie tylko odkurzyłam, umyłam podłogę, wyjęłam naczynia ze zmywarki i włożyłam nowe. Później wzięłam się za gotowanie obiadu. Wszyscy we troje zasiedliśmy przy wielkim stole i pałaszowaliśmy posiłek. Byli już najedzeni ja zdążyłam posprzątać kiedy po pomieszczeniu rozległ sie dźwięk dzwonka. Szybko ruszyłam żeby otworzyć i zobaczyłam w drzwiach Blondynkę z jakimś chłopakiem miał czarne włosy i zalotny uśmiech. Za niem stali dobrze mi już znani Danielle i Liam.
-Wejdźcie -powiedziałam niepewnie przepuszczając wszystkich w drzwiach
-Hey Jasmine -powiedziała Danielle razem z Liamem
-Hey hey -odpowiedziałam niepewnie
-Poznaj to jest Perrie a to Zayn to jest Eleanor i jej narzeczony Louis to jest Harry a to Niall
-Miło mi -powiedziałam bardzo cicho - jestem Jasmine
-Znam inne twoje imię - powiedział blondyn który mi sie przyglądał kojarzy ci się Thea?
-Nie -odpowiedziałam twardo. Własnie zapomniałam wam powiedzieć w pracy używałam innego nazwiska i imienia niż było rzeczywiste ale to tak żady musiał.
-Coś myślę że kojarzy -powiedział i poszedł w stronę garażu
To on! Jednak dobrze przeczuwałam po tym liście miałam pewność! Wiedziałam że to Niall tylko on mówił do mnie "kochanie" "maleńka" "zabawimy się" "pieniążki" tylko od niego to zawsze słyszałam. Weszłam do salony żeby zaproponować gościom coś do jedzenia czy też picia ale uprzedziła mnie pani Amanda która bardzo się cieszyła z obecności rodziny. Wyczytałam to w jej oczach. Wyręczyłam pracodawczynię i ruszyłam w kierunku kuchni po napoje dla wszystkich.
-Jasmine? Tak?
-Tak -odpowiedziałam wiedziałam że to nie Niall inny głos
-Miło mi jak słyszałaś jestem Harry
-Mi również miło
-Daj pomogę Ci - powiedział i zabrał ode mnie kilka buteleczek napojów
Wszyscy siedzieli w salonie na kanapach na których ledwo się mieścili już. Spojrzałam na Perrie która miała obcisłą sukienkę w której dostrzegłam mały brzuszek. Czyżby w ciąży? Możliwe duży nie był ale już lekko się zaokrąglał. Podaliśmy wszystkim odpowiedni sok i miałam właśnie wychodzić kiedy Harry pociągnął mnie za rękę
-A ty gdzie?
-Do siebie idę
-Zostań z nami
-No właśnie - powiedzieli wszyscy chórem
-Może później zejdę nie będę przeszkadzała
-Nie przeszkadzasz Jasmine - powiedziała Amanda
-Nie naprawdę może później zejdę

Szybko się wycofałam w stronę schodów i po chwili już byłam na górze. Usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor na jednym z normalnych kanałów. Nie wiem ile tak siedziałam z godzinę? Może dwie? Nie wiem dokładnie. Ktoś zapukał i powoli otworzył drzwi
-Nie przeszkadzam? -usłyszałam cichy głos kobiecy
-Nie - odpowiedziałam z uśmiechem
Okazało się że to Daniele Perrie i Eleanor. Usiadłam kulturalnie na łóżku i wskazałam żeby również siadły co po chwili wykonały.
-Poznałaś już większość rodziny - powiedziała Danielle
-Wiem miło mi coraz więcej osób odwiedza panią Amandę a ja coraz więcej poznaję.
-Dobra nie będę owijała w bawełnę -przerwała Perrie
Zaczęłam się bać. Bałam się że mnie nie polubiły że coś zrobiłam źle a może dowiedziały się kim byłam?
-Od kiedy znasz Nialla?
-Nie znam go - odpowiedziałam szybko odkręcając głowę, czyli jednak chodzi o moją przeszłość
-Kim jest Thea?
-Nie wiem musiał mnie z kimś pomylić.
-Uważaj na niego -powiedziała Eleanor przyszedł po nie Zayn i nie dał nam dokończyć rozmowy z czego się cieszyłam nie pozwolił mi nawet odpowiedzieć na ostrzeżenie miał do nich ważną sprawę. Nie minęło dużo czasu zanim znowu ktoś wszedł. To był on ideał, ojciec mojego dziecka, blondyn z niebieskimi oczami.
-Witaj Thea.
-Nie znamy się nie jestem Thea. -powiedziałam przestraszona
-No jak nie. Mam ci przypomnieć gdzie się spotkaliśmy po raz pierwszy?
-Czego ty ode mnie chcesz?!
-Domyśl się dawno nikt mnie nie zaspokoił fizycznie
-Niall przestań - powiedziałam kiedy przekręcił kluczyk w drzwiach i ruszył w moim kierunku - proszę nie podchodź - powiedziałam przerażona i zaczęłam się cofać.
-Nie uciekaj skarbie -mówiąc to już był przy łóżku - boisz się mnie? Ja chcę tylko z Tobą telewizję obejrzeć
-Nie wierzę ci Niall proszę odejdź
-Nie odejdę - powiedział i już siedział obok mnie
Spojrzałam mu w oczy dostrzegłam w nich pożądanie. Zero innych uczuć. Przybliżył się i złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Nie rusza mnie już to kiedyś to działało jakimś romantycznym czarem dzięki któremu miałam ciarki na ciele czy nawet motylki w brzuchu. Poczułam jego lewą dłoń  na mojej piersi
-Przestań!
-Nie - wymruczał mi do ucha - dzisiaj jesteś moja i tylko moja
-Niall przestań bo zacznę krzyczeć!
-A chcesz żeby wszyscy się dowiedzieli kim byłaś?! - powiedział uderzając mnie w policzek
-Przestań proszę - byłam przestraszona bałam się go nie wiedziałam co jeszcze mi może zrobić
-Jasmine chodź szybko! Ale tak bardzo szybko wgl otwórz drzwi - krzyczał Justin pod drzwiami waląc w nie pięścią
-Idź nie mów nikomu że tu jestem i do czego doszło!
-Dobra powiedziałam przestraszona szybko uciekając z pokoju

____________________________________________________________________________
Przepraszam za wszystkie błędy których jest miliony nie sprawdzałam nawet tylko szybko wchodzę i udostępniam bo nie mam czasu a nie wiem kiedy bym mogła to dodać :p Tak więc miłego czytani! Jeszcze raz przepraszam. Nie wyszło mi zawaliłam nie miałam weny pisząc to ;/ Coraz mniej osób komentuje oraz coraz mniej osób czyta jak tak dalej będzie zawieszam blog... LEWA!


środa, 18 września 2013

Rozdział 4

Właśnie mija miesiąc równy miesiąc czy chłopak przyjedzie? Czy znowu utonę w jego oczach i zagłębie się w jego ustach? Boże o czym ja myślę! Tak bardzo chce się z nim kochać że już nie wytrzymuje boje się go bardzo się boje ale też go pragnę. Znacie takie uczucie pożądać kogoś a jednocześnie się go bać? Pewnie nie ale ja to mam. Przez cały miesiąc nikogo nie było w domu poza mną i panią Amandą. Pomagałam jej w codziennych sprawach a nawet nauczyła mnie robótek ręcznych umiem robić szalik na drutach! I nie tylko za jej pomocą zrobiłam zielone jak limonka skarpetki dla maluszka. Pani Amanda bardziej się cieszy z tego że jestem w ciąży niż ja nie mówi na mnie już " Jasmine " teraz woła mnie " wnusiu " ciągle powtarza że jestem skarbem jaki poznała a ja z każdym jej słowem przypominam sobie że pieprzyłam się z jej wnuczkiem jako dziwka że to jego dziecko! To mnie dobija każde jej takie słowo to dla mnie nóż w plecy. A każda kolejna sekunda trzyma mnie w niepewności czy on przyjedzie? Czy tylko chciał mnie nastraszyć? Nadal tego nie wiem. Właśnie kończę robić obiad dla trzech osób czujecie to? TRZECH OSÓB!! kobieta nie chce mi powiedzieć kto będzie tą trzecią osobą a mi serce zaraz wyleci z piersi.
Właśnie rozstawiałam talerze na stół kiedy drzwi się otworzyły uprzednio dzwoniąc dzwonkiem. Przestraszyłam się i opuściłam talerz na podłogę który rozbił się w drobny mak już miałam się schylić żeby pozbierać kawałki kiedy poczułam silne dłonie mężczyzny na biodrach ktoś mnie złapał od tyłu prowadząc ręce na mój brzuch. Myślałam że zemdleję bałam się. Byłam już pewna że to on chciałam krzyczeć uciekać ale się powstrzymałam i przymknęłam oczy a on mnie przekręcił teraz byłam przodem do niego usłyszałam cichy głos
-Hey Jasmine! Nic się nie stało wyluzuj wdech wydech wdech wydech!
-Justin Hey
Wszystko ze mnie zeszło nie wiedziałam co więcej mogę powiedzieć. Zabrało mi języka w buzi całkowity niedowład mowy i ruchów. Trochę mi to zajęło zanim znowu zaczęłam normalnie funkcjonować.
-Wredny Justin zmienia swoją osobowość? -zapytałam podejrzliwie
-Zawsze taki byłem -powiedział szepcząc mi do ucha - jesteś już nasza. Będę teraz miły wcześniej cie nie znałem
-Pff wiesz co! zamknij się lepiej i pomóż mi sprzątać to przez ciebie rozbiłam talerz!
-Już już i nie przeze mnie niezdaro!
-Spadaj! -powiedziałam i wyrwałam się z jego objąć
Starsza kobieta patrzyła się na nas z daleka z uśmiechem. Powiem że milo było wtedy trzymał dłonie na moim brzuszku. Jestem taka głupia!  Czy ja właśnie zaczynam szukać ojca dla mojego dziecka które jeszcze się nie urodziło?! Jas! Opanuj się! Szybko posprzątaliśmy kawałki naczynia i zasialiśmy do stołu
-Idziemy dzisiaj na basem Jasmine?
-No nie wiem - powiedziałam i spojrzałam na kobietę która się uśmiechała do talerza
-Ciociu będzie Ci potrzebna przez jakieś trzy godzinki po obiedzie?
-Oczywiście że nie. Możecie iść spokojnie
-No widzisz to jesteśmy umówieni?
-Nie wiem serio - powiedziałam i spojrzałam się na kobietę która przyglądała mi się z zaciekawieniem
-Idziemy i koniec posprzątamy po obiedzie i cie porywam nie ma że nie! - powiedział odnosząc talerz do kuchni a ja ruszyłam za nim z talerzem swoim i Pani Amandy

Mam schizy że zaokrąglił mi się brzuch ale to nie prawda chyba! To chyba tylko moje urojenia chyba kurwa chyba. Boje się że to widać własnie wyszłam z przebieralni w stroju dwuczęściowym a przy drugim wyjściu już na basen stał Justin. Seksowny umięśniony w bokserkach! Nie mogłam wytrzymać dlatego obróciłam się do niego tyłem i ruszyłam w stronę największego basenu. Po chwili poczułam że obejmuje mnie ręką w pasie. Podniecające jak dla mnie i to bardzo ale czułam się jakbym nie szła w stronę basenu tylko łóżka i jakbyśmy nie byli w strojach kąpielowych tylko bieliźnie. Masakra! Już po chwili wskoczyliśmy do basenu i pluskaliśmy się jak małe dzieci całkiem zapomniałam o ciąży o Niallu o tym kim byłam zapomniałam o wszystkim czułam się jak nastolatka którą już nie byłam bawiącą się z najlepszym przyjacielem. Pływaliśmy ganialiśmy się pluskaliśmy zjeżdżaliśmy na zjeżdżalniach podtapialiśmy jak dzieci przez dwie godziny zapominając o całym świecie.

-Pływaliśmy dwie godziny jestem mega głodna chodź szybciej do domu - marudziłam chłopakowi który chciał mnie wyciągnąć na spacer.
-Marudzisz! Idziemy do MC Donald'a na szamę!
-No nie wiem
-Idziemy i koniec!
-Ale ja płacę ty płaciłeś za basen ja za jedzenie!
-Chciałabyś!
Wraz wyszło na jego. Kupił mi dwa McWrap'y i duże lody. Brawo dla mnie! Lody w taką zimną pogodę masakra jakaś przecież jest zima. Ciekawa jestem jakie będą tego konsekwencje ale kobieta w ciąży ma różne zachcianki. Justin zamówił to samo dla siebie tylko o jednego McWrap'a wiecej. Zjedliśmy to na miejscu rozmawiając i śmiejąc się. Nie wiedziałam że może byś takie życie. Nigdy nie sądziłam że można tak fajne żyć! Było cudownie później wyszliśmy jeszcze na spacer. W domu nie zastaliśmy nikogo więcej niż moją pracodawczynię. Z uśmiechem na ustach przywitała nas i z samego wejścia przywitała gorącą herbatą. Szybko wykonałam domowe prace oraz wyszłam z psem na spacer i miałam "wolne".
-Jasmine chcesz kakao?
-Jasne! -odkrzyknęłam Justinowi i zaraz już stanęłam przy nim i przyglądałam sie jak wykonuje moje zamówienie.
Po chwili wziął dwa kubki i ruszył w stronę schodów
-Justin stój!
-Nie! chodź tu!
Ruszyłam więc za nim. Znaleźliśmy się w jego tymczasowym pokoju. Usiadłam na łóżku z kubkiem gorącej czekolady ogrzewając sobie ciepłym kubkiem ręce. Obok od ciężaru Justina ugięło się łóżko a w telewizorze. włączył się  film "Transormers" Ale nie ukrywam że to jest mój ulubiony film.Oparłam się o ścianę przy której stało łózko i z zainteresowaniem patrzyłam w ekran dość dużego telewizora. Zaraz do mnie dołączył Justin który oparł głowę o moje ramie. "Człowieku czemu ty mi to robisz ty nie wiesz jak na mnie działasz nie wiem co się ze mną dzieje!'' kipiałam od środka miałam tak wielką ochotę zrobić z nim to tu i teraz ale się powstrzymywałam i powiem szczerze że nawet dobrze mi się to udawało.
-Just ja uciekam jestem śpiąca muszę się jeszcze umyć
-Wróć jeszcze
-Nie już nie przyjdę
-No to pa
-Pa - powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Ze swojej półki wzięłam za duży T-shirt oraz figi i skierowałam się do łazienki. Dokładnie umyłam się cała. Założyłam na siebie koszulkę oraz bieliznę i rozczesując włosy wyszłam z łazienki. Bez pohamowania rzuciłam szczotkę na łóżko a sama schyliłam się żeby podnieść spodnie z podłogi. Wtedy usłyszałam lekki pisk i przestraszona spojrzałam na łóżko na którym leżał Justin - trafiłam go szczotką.
-Poćwicz refleks - powiedziałam bez zastanowienia trochę tego później żałując
-A ty rzucanie! - odpowiedział oschle i zdjął spodnie od dresu zostając w samych bokserkach wwalił mi się pod kołdrę. "Nie wytrzymam nie wytrzymam nie wytrzymam!" -powtarzałam w myślach.
-Wyjdź! - rozkazałam i pokazałam ręką na drzwi
-Nie. Ładne masz majteczki - opowiedział a ja cała się zaczerwieniłam
-Wyjdź
-Nie bo się boje spać samemu!
-Proszę cie wyjdź!
Chłopak nie dawał za wygraną kłóciliśmy się tak jeszcze dobre pół godziny aż w końcu przyniosłam jego kołdrę i położyłam się obok ledwo się powstrzymując. Nie spałam w jednym łóżku z mężczyzną nie wiem jak to jest ja się tylko z nimi kochałam w nich. Dużo mi ta druga kołdra nie dała. Obudziłam się wraz pod jedną z Justinem a do tego przytulając się.

________________________________________________________________________
Moje męki zostały zawarte w tym kawałku nie wiem czego, wgl mi się to nie podoba -,- nie udało mi się to. może dlatego  że jestem chora i słabo pisze? Nie wiem nie będę się tłumaczyła... Jest na 100% wiele błędów a o powtórzeniach to już nie mówię nie dam rady tego sprawdzać a dodaje bo naprawde długo nic nie pisałam. Nie obiecuje częstego dodawania rozdziałów. Mam teraz wiele nauki egzaminy w tym roku więc coraz mniej czasu do pisania ale będę się starała pisać w miarę moich możliwości :) Pozdrawiam <3
Widziałyście teledysk to " Lolly "  w którym występuję Justin? Mega!! :D Do następnego liczę na dużo komentarzy :D
Zapraszam również na blog koleżanki <3 http://bad-fanfiction.blogspot.com/

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 3

Na sam początek mam do was pytanie co sądzicie o tym młodym i utalentowanym chłopaku którego mogę już nazwać moim kolegą? <Piotrek> to młody i utalentowany piosenkarz może nie tak bardzo jak One Direction i Justin Bieber ale on dopiero pokazuje co umie ;3 to taki mały bonus ode mnie dla was a szczególnie dla Piotrka. Wyraźcie opinie w komentarzu co o nim myślicie ;3

--------------------------------------------------------------

Wczorajszy obiad jak i kolacje spędziłam już sam na sam z panią Amandą. Prosiłam ją żeby nie mówiła nikomu o ciąży nawet swojemu wnukowi na co się zgodziła że jemu to nie jest potrzebne do wiadomości a jak będę chciała to mu sama powiem. Kolacją miałam się popisać ja. Tak więc i tak było zrobiłam pyszne omlety bo tylko to mi przyszło na myśl starszej kobiecie smakowały. Własnie wychodzę z łazienki po porannej toalecie. Ubrana schludnie ale i ciepło zgodnie z pogodą na dworze która wskazywało minusową temperaturę. Zeszłam ostrożnie po schodach na dół i przygotowałam śniadanie
-Dzień dobry skarbie jak się czujesz? -zapytała kobieta a ja aż podskoczyłam
-Ale mnie pani przestraszyła dzień dobry wyśmienicie zrobię śniadanie i możemy iść do lekarza -powiedziałam i uśmiechnęłam się - panie nie może tak?
-Tak rób tylko dla siebie ja dzisiaj pobranie krwi mam. Później jak będziemy wracam wejdziemy do sklepu jakieś drobne zakupy zrobimy dobrze?
-Oczywiście tak jest
-Ale nieść nie będziemy musiały przyjedzie syn siostry zabierze nas
-Justin? -zapytałam z nutką nadziei w głosie
-Nie Justin wyleciał wczoraj do Irlandii jakąś sprawę załatwić dlatego tak szybko się rozpłynął tak to już jest jak się jest rozrywanym człowiekiem mimo urlopu jeden telefon a ty musisz być na miejscu -westchnęła kobieta - Liam się nazywa zobaczysz poznasz polubisz kochany chłopak. Jestem załamana. Moje siostry mają tak kochanych wnuków a ja? Jedynie z jakiego punktu kochany to że pomaga mi finansowo. On jest całkiem inny niż reszta. Taki uparty wredny nie rozumie drugiego człowieka. Czasami nawet w stosunku do rodziny taki jest ale widać że stara się to opanować jeszcze jako tako. Zresztą widać po jego psie jaki to on agresywny jak jego właściciel -powiedziała smutno kobieta i wyszła z kuchni.
Nie wiedziałam co powiedzieć wredny? Agresywny? Uparty? nie rozumie drugiego człowieka? To wszystko kodowało mi się w głowie żeby zapamiętać na najbliższe spotkanie przecież on będzie zły jak się dowie że jestem w ciąży masakra w co ja się wpakowałam!

- Weź jeszcze jakieś ciasteczka jak możesz Liam jest łasuchem na słodycze 
- Już idę - odpowiedziałam i skierowałam się do działu ze słodyczami, wzięłam swoje ulubione z nadzieją że nie tylko mi smakują i wróciłam do kobiety.
-Odebrałabyś jutro moje wyniki? I zapisz się do ginekologa skarbie 
-Oczywiście że odbiorę pani wyniki i przydałoby się już 
-To konieczność skarbie 
-No tak tak -powiedziałam i nie wiadomo kiedy znalazłyśmy się już przy kasie z wózkiem pełnym po brzegi a nawet z górką różnego pochodzenia produktami. Wzięłam jeszcze kilka paczek żelków i trzy batony za które miałam zamiar sama zapłacić co mi się nie udało. 


-Hey ciociu -powiedział jakiś młody chłopak ścięty na wojskowego który przytulał starszą kobietę. 
-Witaj kochanie -powiedziała i puściła chłopaka - poznaj Jasmine ta młoda i piękna kobietka pomaga mi w codziennych sprawach 
-Witaj - powiedział i pocałował wierzch mojej ręki - miło mi poznać taką uroczą kobietę jak ty 
-Mi również miło poznać cie Liamie - powiedział uwodzicielsko 
Kurwa ogarnij swoje rządzę głupia dziwko! -mówiłam sama do siebie w myślach jak można mieć aż takie zboczenie zawodowe już wyobrażałam sobie z nim stosunek. Jeju nie moge już ze sobą aż tak trudno z tym skończyć  Przecież to nie papierosy! To była tylko praca! Zagryzłam dolną wargę i wtedy zauważyłam młodą kobietę przyglądającą się tej sytuacji z boku 
-To moja dziewczyna Danielle a to jest Jasmine pomaga mojej cioci 
-Miło mi - powiedziałam i wysunęłam swoją dłoń z jego uścisku i podałam ją dziewczynie 
-Mi również - powiedziała i z uśmiechem na ustach uścisnęła ją 
-Nie dyskutować mi tu bo obiad sam się nie zrobi wsiadać i jedziemy - powiedziała kobieta i puściła mi oczko 
-Oczywiście że sam się nie zrobi bo ja go zrobię - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam pokazując rząd białych zębów 
-No to dzisiaj jemy twoją kuchnię? - zapytał Liam wsiadając do auta w którym już wszyscy siedzieli 
-Nie no moją kuchnię nie za to obiad jaki zrobię w nieswojej kuchni tak - powiedziałam i zaśmiałam się pokazując język który po chwili wystawił również Liam 
-Widzę że sie dogadujecie skarbeczki. Li kiedy reszta przyjedzie? 
-Dzisaj Zayn z Perrie jutro Louis z Eleanor Harry sam nie wiem kiedy a tak samo ten przygłup 
-Uważaj na słowa kochanie 
-Wiem ciociu ale on mnie już denerwuje! 
-Nie chce wiedzieć czym - odpowiedziała i oparła głowę o szybę i przyglądała się budynkom znikającym przed jej oczami. 
Poczułam się źle zechciało mi się wymiotować ale przeszło mi i na całe szczęście przecież tam mam kawałek drogi jeszcze a nie poproszę na środku ulicy żeby mnie wysadził i gdzie bym poszła? Masakra jakaś. 


- No powiem Ci szczerze że obiad jest bardzo pyszny bardzo mi smakuje 
- Dziękuję powiedziałam zawstydzona słowami Danielle 
- Ja też się dokładam to tych słów 
- I ja  - powiedział Liam po czym pozbierał wszystkie nasze talerze i wsadził do zmywarki 


-Prezent dla wszystkich! -Rozniósł się donośny krzyk kilku osób akurat wtedy kiedy byłam już na górze postanowiłam nie schodzić to nie prezent dla mnie. Usiadłam wygodnie na moim tymczasowym łóżku i po chwili stwierdziłam że jednak się położę ponieważ lekko bolał mnie kręgosłup. Przymknęłam oczy i zasnęłam zawinięta w kłębuszek. 
Nie wiem ile spałam ale wiem że jak wstałam to byłam już przykryta kocem a obok mojej głowy była karteczka. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam to co była zawarte na niej ręcznym pismem 

"Dziwki w moim domu nie są mile widziane kochanie wiesz? Ale mam pomysł jak chcesz tu mieszkać i pracować jeszcze a nie stracić tego w ciągu jednego dnia to lepiej rób tak jak będę chciał. Pasuje Ci? mam nadzieję że tak bo dużo do gadania nie masz zostaje tu na kilka godzin ale za miesiąc wracam i wtedy się zabawimy maleńka. Czemu już nie pracujesz tam? Dzisiaj byłem znowu się o Ciebie pytałem wiesz? Chciałem znowu Ci sypnąć pieniążkami kochanie do zobaczenia za miesiąc ;* Niall"


Przestraszyłam się kto to napisał kto tu był jaki Niall?! Czy on był moim klientem? Ile razy to z nim robiłam? Kurwa! Przestraszyłam się. Otworzyłam drzwi i powoli zeszłam na dół. Schodek po schodku i zauważyłam tylko Danielle i panią Amandę. Dosiadłam się do nich i czule uśmiechnęłam 
-Kto tu był? 
-A wnuczek z Harrym przyjechał ale szybko się zmyli, przyjechali zobaczyć tylko czy wszystko jest okej i wrócili 
-A kto wchodził do mojego pokoju? 
-Nialler a coś się stało? Chciał cie poznać ale spałaś z tego co mówił 
-Wiem właśnie zauważyłam że ktoś był bo byłam przykryta jak się obudziłam 
-Od kiedy on taki opiekuńczy?! - wtrąciła się Danielle pijąc herbatę
-Nie wiem Danielle nie wiem - odpowiedziała starsza kobieta ucinając temat chłopaka i zamieniając go na inny w którym już nie towarzyszyłam ponieważ wyszłam z pokoju i skierowałam się się kuchni po coś do jedzenia  


____________________________________________________________________________
Tyle dałam rady napisać na chwilę obecną dodaję znowu bez czytania masakra pewnie błąd na błędzie ale nie daje już rady oczy same mi się zamykają plecy boją masakra jutro idę na premierę TIU  kto też idzie? Ale się jaram :d Dodaje tyle ile mam i to co mam i dzisiaj bo później to dopiero po środzie bym dodała a tak będzie wtedy już kolejny :D Obiecałam pewnej dziewczynie że dodam jej link na bloga ponieważ zrobiła to dla mnie i teraz muszę napisać coś innego niż oczekuje czyli że nie moge dodać linku Twojego bloga w tej notce ponieważ nie odpala mi gadu a tam mam adres Twojego bloga i na telefonie który się nie chce włączyć pod nie znanym powodem -,- O.o tak więc ja dodam ten link ale przy kolejnej notce tak samo zrobię z jeszcze jednym blogiem na którym dziewczyna również dodała link za co bardzo wam dziękuję <3 I piszcie co myślicie o Piotrku ma talent? Ja uważam że ma i to wielki jest o niebo lepszy od Kwiatkowskiego! <3 ak więc tego do następnego 

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 2

Wstałam dość wcześnie dzisiaj, nie mogłam spać coś mi przeszkadzało. Poszłam do łazienki z zamiarem umycia się co też wykonałam. Z mokrymi jeszcze włosami usiadłam na łóżku i wcierałam w siebie truskawkowy balsam zastanawiając sie nad sensem życia. Smarując brzuch zatrzymałam rękę na nim i się uśmiechnęłam już niedługo będzie większy. Ciesze się że jestem w ciąży przynajmniej nie będę sama. Pieniądze za obecną prace będę w większości odkładała żeby móc później kupić wyprawkę dla maluszka i mieć może na pierwszą rate za mieszkanie. Będę się starała żeby miało jak najlepiej, lepiej niż miałam ja. Żeby nigdy tak nie skończyło. Ubrałam się i schowałam wszystko do torby. Zabrałam kluczyk z półki oraz walizkę i torbę i już po chwili stałam w recepcji. Oddałam kluczyk i wyszłam z hotelu kierując się na przystanek. Spojrzałam na telefon na którym widniała godzina 11:15 schowałam go do kieszeni i wsiadłam do autobusu który właśnie podjechał. Jechałam krótko tym autobusem później musiałam przesiąść się w następny później metro i jeszcze jeden i zatrzymał się dosłownie dwieście metrów przed pomem mojej nowej pracodawczyni przed moim nowym tymczasowym domem przed moim nowym życiem. Z uśmiechem na ustach przeszłam ten niewielki odcinek i podchodząc bliżej zauważyłam dość spory elegancki czarny samochód. Zlękłam się przecież miałam tu pracować bo sobie nie radzi a tu ktoś jest? W tym momencie myślałam że ktoś z nią mieszka a przecież była samotna. Nadal z tysiącami myśli pokierowałam się pod drzwi i delikatnie nacisnęłam na dzwonek który poinformował ludzi znajdujących się w środku że już niedługo nie będą sami. Starsza kobieta otworzyła powoli drzwi i wyjrzała zza nich. Zauważyła że to ja i otworzyła je szerzej po czym czule się uśmiechnęła
-Witaj piękna zapraszam - powiedziała i przepuściła mnie w drzwiach - pomógł byś a nie się patrzysz skwitowała w stronę młodego chłopaka stojącego w salonie z zaciekawieniem przyglądając mi się
-Nie trzeba dam sobie rade - powiedziałam szybko i postawiłam walizki w przedpokoju zdejmując płaszczyk i buty.
-Dżentelmen z ciebie za dychę! I powiedzieć że to moja siostra cie wychowała! pasożyt jeden! - skwitowała w stronę bruneta - ach sama zapominam o manierach ale to na stare lata to nie znaczy że ty też mozesz zapomnieć! - powiedziała w stronę chłopaka -  Justin mój siostrzeniec a to jest Jasmine moja pomocnica.
-Miło mi - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka
-Mi również miło - powiedział po czym uścisnął ją
-Prawdziwy dżentelmen całuje jej wierzch - wtrąciła pani Amanda wchodząc do kuchni
-Ciociu przestań już - powiedział po czym machnął ręką - lepiej powiedz mi gdzie taki darmozjad jak ja może zanieść takiej pięknej kobiecie walizkę
-O proszę bardzo jaki posłuszny nagle. Do fioletowego pokoju
Byłam w szoku fioletowy pokój? Byłam w szoku poczułam się jak w jakimś pałacu. Chłopak już męczył się na schodach z moją walizką a ja podążyłam do kuchni i usiadłam na wysokim stołku tuż przy wysepce kuchennej.
-Jestem głodny - usłyszałam za plecami wybrzydzanie chłopaka
-Dała bozia rączki?  - zapytala starsza kobieta
-No dała - odpowiedział z grymasem na ustach
-To sobie zrób i Jasmin bo jestem pewna że też jest głodna. Taka chuda kruszyna pewnie się głodzi całymi dniami! Aj ja już cie dokarmię w miesiąc z dziesięć kilo mi przytyjesz obiecuje! - powiedziała grożąc palcem
-Nie no w miesiąc dziesięć kilo to nie możliwe będę miała rozstępy!
-Ja mam i jakoś żyje - powiedziała i uśmiechnęła się do dziewczyny.
-Rozstępy to tylko po ciąży a ciąża beze mnie to rzecz nie możliwa!
Kobieta podeszła do niego i łyżką jaką trzymała w ręku przywaliła mu w tył głowy
-Spokojnie piękny trochę kultury to jest kobieta a kobiety wrażliwe są z natury. -skomentowała i powróciła do poprzedniej czynności
Ja tylko się zaśmiałam. Trafił w czuły punkt ciąża i przytycie troche straciłam dobry humor ale nadal go miałam. Z zaistniałej sytuacji śmiałam się razem z nimi i przyglądałam. Po chwili pod nosem miałam już stertę kanapek na najwyższej było napisane z musztardy "dla pięknej, tyj!" Ja tylko sie zaśmiałam i z tego talerza zjadałam dwie kanapki ledwo je mieszcząc ale z resztą nie było problemu ponieważ Justin przygarnął je pod opiekę.
-Trzeba iść z Furią na spacer Justin wyjdziesz?
-Oczywiście że nie to tego debila pies!
-Prosze pomóż starej ciotce
-Ja to zrobię - wtrąciłam wstając od stołu
-Ale ja się boje jeszcze o ciebie dobrze by było gdyby poszedł jeszcze Justin tak na wrazie czego to jest wielkie! Jaka to była rasa?
-Amstaff ciociu - powiedział Justin i niechętnie wstał - już ide będziemy za piętnaście do dwudziestu minut - powiedział i pociągnął mnie za rękaw sweterka w stronę wyjścia. Ubrałam się i wyszłam za Justinem z domu
-A  gdzie pies?
-W garażu - powiedział i kazał mi poczekaćjuż po chwili prowadził pięknego psa na grubej smyczy. Widać było że to jeszcze szczenie miała maksymalnie pół roku cała grafitowa i ciapki białe. Uszu nie miała przycinanych tak samo ogona. To mi się podobało w niej nie lubie w amstaffach przyciętych uszu ale jak się ich nie przytnie pies ma problemy zdrowotne co też zdrowe dla niego nie jest. Kucnęłam przy niej i dałam jej do powąchania rękę. Ku mojemu i Justina zdziwieniu polizała ją i spojrzała mi w oczy. To jest rozumny pies i wyrozumiały. Wstałam i zabrałam chłopakowi smycz.
Chodziliśmy bocznymi uliczkami rozmawiając o wszystkim  i o niczym. Dowiedziałam się że rodzina państwa Broke jest spora ale przeważnie każdy ma inne nazwisko z powodu że było przeważanie córek w rodzinie. Dowiedziałam się też trochę o nim że mieszka w Londynie od niedawna przeprowadził się tu ponieważ miał dosyć aż tak szybkiego życia w LA że urodził się w Kanadzie. Po chwili robiło nam się zimno więc wróciliśmy już do domu gdzie czekała na nas gorąca herbata oraz pełno łakoci na stoliku. 
-Jasmine wypij herbatę póki ciepła i podpiszemy umowę która właśnie przyszła faksem 
-Oczywiście - odpowiedziałam i usiadłam w salonie na jednym z foteli 
Sączyłam ją powoli nie dlatego że była gorąca co też miało lekki wpływ na to ale dlatego że bałam się podpisania tej umowy. Jestem w ciąży jak mam jej to powiedzieć? To nie jest takie proste ale przecież trzeba. Mogłam powiedzieć to już wcześniej. Jestem na siebie mega zła. Zawsze muszę coś zepsuć. Odłożyłam pusty już kubek na stolik i wzięłam jednego wafelka ze stolika którego zaraz już nie było. Podniosłam jeszcze raz gliniane naczynie i zaniosłam do kuchni umyłam je po sobie i wstawiłam do szafki. 
-Już - powiedziałam siadając na krzesełku w kuchni. 
-Ooo już no dobrze - powiedziała kobieta która robiła jakieś danie prawdopodobnie na obiad. Po chwili wyszła z kuchni i wróciła z kilkoma kartkami. 
-Normalnie nie chciałabym żeby to było umową zawarte ale wnuczek się upierał że będą już ci leciały lata pracy i że będzie tak dla ciebie lepiej 
-Okey mi to jest obojętne. Na jaki czas umowa? 
-Na stałe - odpowiedziała i się uśmiechnęła do mnie 
O nie i co ja mam teraz zrobić? Chyba trzeba się odważyć i powiedzieć jej prawdę 
-Podpisz tutaj ale może najpierw przeczytaj 
-Ja muszę pani coś powiedzieć - mówiłam niepewnie 
-Słucham
-Bo jest jeden problem 
-Jaki - powiedziała i stanęła w miejscu patrząc się na mnie dziwnym wzrokiem 
-Bo ja ja jestem w ciąży 
Kobieta nic się nie odezwała patrzyłam na mnie z jej twarzy nie dało sie nic wyczytać dosłownie nic! Zaczęłam się bać chciałam stąd uciec jak najdalej nawet zostawiając swoje rzeczy w pokoju chciałam zniknąć bałam się.
-A czy to problem? To jest szczęście kochanie powinnaś się cieszyć 
-Troszeczkę problem ale dla pani większy 
-Przestań złotko podpisuj chyba że nie chcesz? To żaden problem mały urwis przyda nam się w tym wielkim domu! Pomogę ci się nim opiekować a ty będziesz robiła nadal to samo. 
-Ale na pewno to żaden problem ja mogę się wyprowadzić jak pani tego chce 
-Przestań złotko który miesiąc? 
-drugi tydzień -odpowiedziałam 
-To jak podpisujesz? To problemem nie jest dużo miejsca mamy 
-Jeżeli to nie problem to podpisuje -Powiedziałam i bez czytania podpisałam umowę w kilku miejscach jaką dostałam do ręki. Kilka karteczek dla mnie i kilka dla pani Amandy czy tam jej wnuczka i było po sprawie. 
Później rozmawialiśmy o jakiś drobnostkach. Dowiedziałam się dokładnie co mam robić tutać praktycznie nic nowego nie doszło od wczoraj. Justin zniknął może poszedł do pokoju na górę? może wyszedł z domu nie wiem tego. Wiem tyle że jak mówiłam o ciąży to go już nie było. 
-A jakieś witaminki bierzesz dla kobiet ciężarnych? 
-Nie jeszcze nie kupiłam -odpowiedziałam z uśmiecham 
Kobieta potraktowała mnie z tym jak własną wnuczkę wmawia mi różne serki jedzenie co chwilę coś nowego jak prawdziwa babcia. Po kilku godzinnej rozmowie zaprowadziła mnie do "mojego" pokoju był cudowny. Podwieszany sufit regały w odcieniu brązu na każdej ścianie wielkie łózko wielka szafa z lustrem własna łazienka no cudo. 

Zakochałam się w nim uśmiech miałam od ucha do ucha. Kobieta poprowadziła mnie do łazienki. Zamarłam. 

no cudo zabrakło mi słów żeby opisać to co tu się znajdowało. Dla jednaj małej skromnej osóbki takie cudo?! Nie wierze co za szczęście mnie spotkało to aż nie jest możliwe. I pomyśleć że gdyby nie ciąża nie miałabym tego i mogłabym właśnie przyjmować kolejnego klienta w również luksusowym ale nie moim pokoju.
-Tu jest pięknie - wydukałam widząc mine kobiety która czekała na jakiekolwiek słowa z mojej strony
-Cieszę się - powiedziała -Takiej starej w takich luksusach przyszło mieszkać co?
-Gdzie pani stara pani młoda jak ja jest.
-Nie pochlebiaj stara i niedołężna
-Oj nie można tak mówić - powiedziałam i bez pohamowania przytuliłam ją co było wielkim zaskoczeniem dla niej ole odwzajemniła.
-To co dżej dżej może chce coś zjeść? - zaśmiała  się kobieta dotykając mojego brzucha
Dziwna nazwa pomyślałam i obie zaczęłyśmy się z niej śmiać
-Nie nie jestem głodna tylko trochę zmęczona tą niby przeprowadzką.
-Odpocznij sobie zaraz będzie obiad bo już zrobiłam prawie i za trzydzieści minut widzimy się na dole - odpowiedziała kobieta i opuściła łazienkę po czym pokój zamykając za sobą drzwi.
Chyba nie było tak źle przyjęła dobrze moją ciążę i nie kazała mi uciekać z domu chyba mnie polubiła. nastawiłam budzik żeby mnie obudził na 30 minut jak uda mi sie odespać noc to będzie dobrze zasnęłam dopiero nad ranem twardym snem do tego momentu słyszałam każdy szept z sąsiednich pokoi. Czas na drzemkę powiedziałam i położyłam sie na łóżku zamykając oczy.


______________________________________________________________________________
Dodaje rozdział nie czytałam mogą być powtórzenia czegoś zabraknąć czy coś za wszystko przepraszam! Dodaje go dzisiaj dla was by było tyle komentarzy że aż ciepło  na serduchu się robi miałam zrobić to dopiero we wtorek ale no aż nie mogłam wytrzymać nie mam czasu na sprawdzanie jutro mnie nie ma w domu też więc dodaje teraz :D Kto się cieszy?! :D
Komentować i dodawać się do obserwatorów. Bardzo proszę udostępniacie link mojego bloga na swoich odwdzięczę się przy najbliższej okazji im więcej komentarzy i obserwatorów tym częstsze rozdziały! :D
Kocham was pipeczki moje ;**** <333 do następnego ;**
Szablon by S1K