czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 3

Na sam początek mam do was pytanie co sądzicie o tym młodym i utalentowanym chłopaku którego mogę już nazwać moim kolegą? <Piotrek> to młody i utalentowany piosenkarz może nie tak bardzo jak One Direction i Justin Bieber ale on dopiero pokazuje co umie ;3 to taki mały bonus ode mnie dla was a szczególnie dla Piotrka. Wyraźcie opinie w komentarzu co o nim myślicie ;3

--------------------------------------------------------------

Wczorajszy obiad jak i kolacje spędziłam już sam na sam z panią Amandą. Prosiłam ją żeby nie mówiła nikomu o ciąży nawet swojemu wnukowi na co się zgodziła że jemu to nie jest potrzebne do wiadomości a jak będę chciała to mu sama powiem. Kolacją miałam się popisać ja. Tak więc i tak było zrobiłam pyszne omlety bo tylko to mi przyszło na myśl starszej kobiecie smakowały. Własnie wychodzę z łazienki po porannej toalecie. Ubrana schludnie ale i ciepło zgodnie z pogodą na dworze która wskazywało minusową temperaturę. Zeszłam ostrożnie po schodach na dół i przygotowałam śniadanie
-Dzień dobry skarbie jak się czujesz? -zapytała kobieta a ja aż podskoczyłam
-Ale mnie pani przestraszyła dzień dobry wyśmienicie zrobię śniadanie i możemy iść do lekarza -powiedziałam i uśmiechnęłam się - panie nie może tak?
-Tak rób tylko dla siebie ja dzisiaj pobranie krwi mam. Później jak będziemy wracam wejdziemy do sklepu jakieś drobne zakupy zrobimy dobrze?
-Oczywiście tak jest
-Ale nieść nie będziemy musiały przyjedzie syn siostry zabierze nas
-Justin? -zapytałam z nutką nadziei w głosie
-Nie Justin wyleciał wczoraj do Irlandii jakąś sprawę załatwić dlatego tak szybko się rozpłynął tak to już jest jak się jest rozrywanym człowiekiem mimo urlopu jeden telefon a ty musisz być na miejscu -westchnęła kobieta - Liam się nazywa zobaczysz poznasz polubisz kochany chłopak. Jestem załamana. Moje siostry mają tak kochanych wnuków a ja? Jedynie z jakiego punktu kochany to że pomaga mi finansowo. On jest całkiem inny niż reszta. Taki uparty wredny nie rozumie drugiego człowieka. Czasami nawet w stosunku do rodziny taki jest ale widać że stara się to opanować jeszcze jako tako. Zresztą widać po jego psie jaki to on agresywny jak jego właściciel -powiedziała smutno kobieta i wyszła z kuchni.
Nie wiedziałam co powiedzieć wredny? Agresywny? Uparty? nie rozumie drugiego człowieka? To wszystko kodowało mi się w głowie żeby zapamiętać na najbliższe spotkanie przecież on będzie zły jak się dowie że jestem w ciąży masakra w co ja się wpakowałam!

- Weź jeszcze jakieś ciasteczka jak możesz Liam jest łasuchem na słodycze 
- Już idę - odpowiedziałam i skierowałam się do działu ze słodyczami, wzięłam swoje ulubione z nadzieją że nie tylko mi smakują i wróciłam do kobiety.
-Odebrałabyś jutro moje wyniki? I zapisz się do ginekologa skarbie 
-Oczywiście że odbiorę pani wyniki i przydałoby się już 
-To konieczność skarbie 
-No tak tak -powiedziałam i nie wiadomo kiedy znalazłyśmy się już przy kasie z wózkiem pełnym po brzegi a nawet z górką różnego pochodzenia produktami. Wzięłam jeszcze kilka paczek żelków i trzy batony za które miałam zamiar sama zapłacić co mi się nie udało. 


-Hey ciociu -powiedział jakiś młody chłopak ścięty na wojskowego który przytulał starszą kobietę. 
-Witaj kochanie -powiedziała i puściła chłopaka - poznaj Jasmine ta młoda i piękna kobietka pomaga mi w codziennych sprawach 
-Witaj - powiedział i pocałował wierzch mojej ręki - miło mi poznać taką uroczą kobietę jak ty 
-Mi również miło poznać cie Liamie - powiedział uwodzicielsko 
Kurwa ogarnij swoje rządzę głupia dziwko! -mówiłam sama do siebie w myślach jak można mieć aż takie zboczenie zawodowe już wyobrażałam sobie z nim stosunek. Jeju nie moge już ze sobą aż tak trudno z tym skończyć  Przecież to nie papierosy! To była tylko praca! Zagryzłam dolną wargę i wtedy zauważyłam młodą kobietę przyglądającą się tej sytuacji z boku 
-To moja dziewczyna Danielle a to jest Jasmine pomaga mojej cioci 
-Miło mi - powiedziałam i wysunęłam swoją dłoń z jego uścisku i podałam ją dziewczynie 
-Mi również - powiedziała i z uśmiechem na ustach uścisnęła ją 
-Nie dyskutować mi tu bo obiad sam się nie zrobi wsiadać i jedziemy - powiedziała kobieta i puściła mi oczko 
-Oczywiście że sam się nie zrobi bo ja go zrobię - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam pokazując rząd białych zębów 
-No to dzisiaj jemy twoją kuchnię? - zapytał Liam wsiadając do auta w którym już wszyscy siedzieli 
-Nie no moją kuchnię nie za to obiad jaki zrobię w nieswojej kuchni tak - powiedziałam i zaśmiałam się pokazując język który po chwili wystawił również Liam 
-Widzę że sie dogadujecie skarbeczki. Li kiedy reszta przyjedzie? 
-Dzisaj Zayn z Perrie jutro Louis z Eleanor Harry sam nie wiem kiedy a tak samo ten przygłup 
-Uważaj na słowa kochanie 
-Wiem ciociu ale on mnie już denerwuje! 
-Nie chce wiedzieć czym - odpowiedziała i oparła głowę o szybę i przyglądała się budynkom znikającym przed jej oczami. 
Poczułam się źle zechciało mi się wymiotować ale przeszło mi i na całe szczęście przecież tam mam kawałek drogi jeszcze a nie poproszę na środku ulicy żeby mnie wysadził i gdzie bym poszła? Masakra jakaś. 


- No powiem Ci szczerze że obiad jest bardzo pyszny bardzo mi smakuje 
- Dziękuję powiedziałam zawstydzona słowami Danielle 
- Ja też się dokładam to tych słów 
- I ja  - powiedział Liam po czym pozbierał wszystkie nasze talerze i wsadził do zmywarki 


-Prezent dla wszystkich! -Rozniósł się donośny krzyk kilku osób akurat wtedy kiedy byłam już na górze postanowiłam nie schodzić to nie prezent dla mnie. Usiadłam wygodnie na moim tymczasowym łóżku i po chwili stwierdziłam że jednak się położę ponieważ lekko bolał mnie kręgosłup. Przymknęłam oczy i zasnęłam zawinięta w kłębuszek. 
Nie wiem ile spałam ale wiem że jak wstałam to byłam już przykryta kocem a obok mojej głowy była karteczka. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam to co była zawarte na niej ręcznym pismem 

"Dziwki w moim domu nie są mile widziane kochanie wiesz? Ale mam pomysł jak chcesz tu mieszkać i pracować jeszcze a nie stracić tego w ciągu jednego dnia to lepiej rób tak jak będę chciał. Pasuje Ci? mam nadzieję że tak bo dużo do gadania nie masz zostaje tu na kilka godzin ale za miesiąc wracam i wtedy się zabawimy maleńka. Czemu już nie pracujesz tam? Dzisiaj byłem znowu się o Ciebie pytałem wiesz? Chciałem znowu Ci sypnąć pieniążkami kochanie do zobaczenia za miesiąc ;* Niall"


Przestraszyłam się kto to napisał kto tu był jaki Niall?! Czy on był moim klientem? Ile razy to z nim robiłam? Kurwa! Przestraszyłam się. Otworzyłam drzwi i powoli zeszłam na dół. Schodek po schodku i zauważyłam tylko Danielle i panią Amandę. Dosiadłam się do nich i czule uśmiechnęłam 
-Kto tu był? 
-A wnuczek z Harrym przyjechał ale szybko się zmyli, przyjechali zobaczyć tylko czy wszystko jest okej i wrócili 
-A kto wchodził do mojego pokoju? 
-Nialler a coś się stało? Chciał cie poznać ale spałaś z tego co mówił 
-Wiem właśnie zauważyłam że ktoś był bo byłam przykryta jak się obudziłam 
-Od kiedy on taki opiekuńczy?! - wtrąciła się Danielle pijąc herbatę
-Nie wiem Danielle nie wiem - odpowiedziała starsza kobieta ucinając temat chłopaka i zamieniając go na inny w którym już nie towarzyszyłam ponieważ wyszłam z pokoju i skierowałam się się kuchni po coś do jedzenia  


____________________________________________________________________________
Tyle dałam rady napisać na chwilę obecną dodaję znowu bez czytania masakra pewnie błąd na błędzie ale nie daje już rady oczy same mi się zamykają plecy boją masakra jutro idę na premierę TIU  kto też idzie? Ale się jaram :d Dodaje tyle ile mam i to co mam i dzisiaj bo później to dopiero po środzie bym dodała a tak będzie wtedy już kolejny :D Obiecałam pewnej dziewczynie że dodam jej link na bloga ponieważ zrobiła to dla mnie i teraz muszę napisać coś innego niż oczekuje czyli że nie moge dodać linku Twojego bloga w tej notce ponieważ nie odpala mi gadu a tam mam adres Twojego bloga i na telefonie który się nie chce włączyć pod nie znanym powodem -,- O.o tak więc ja dodam ten link ale przy kolejnej notce tak samo zrobię z jeszcze jednym blogiem na którym dziewczyna również dodała link za co bardzo wam dziękuję <3 I piszcie co myślicie o Piotrku ma talent? Ja uważam że ma i to wielki jest o niebo lepszy od Kwiatkowskiego! <3 ak więc tego do następnego 

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 2

Wstałam dość wcześnie dzisiaj, nie mogłam spać coś mi przeszkadzało. Poszłam do łazienki z zamiarem umycia się co też wykonałam. Z mokrymi jeszcze włosami usiadłam na łóżku i wcierałam w siebie truskawkowy balsam zastanawiając sie nad sensem życia. Smarując brzuch zatrzymałam rękę na nim i się uśmiechnęłam już niedługo będzie większy. Ciesze się że jestem w ciąży przynajmniej nie będę sama. Pieniądze za obecną prace będę w większości odkładała żeby móc później kupić wyprawkę dla maluszka i mieć może na pierwszą rate za mieszkanie. Będę się starała żeby miało jak najlepiej, lepiej niż miałam ja. Żeby nigdy tak nie skończyło. Ubrałam się i schowałam wszystko do torby. Zabrałam kluczyk z półki oraz walizkę i torbę i już po chwili stałam w recepcji. Oddałam kluczyk i wyszłam z hotelu kierując się na przystanek. Spojrzałam na telefon na którym widniała godzina 11:15 schowałam go do kieszeni i wsiadłam do autobusu który właśnie podjechał. Jechałam krótko tym autobusem później musiałam przesiąść się w następny później metro i jeszcze jeden i zatrzymał się dosłownie dwieście metrów przed pomem mojej nowej pracodawczyni przed moim nowym tymczasowym domem przed moim nowym życiem. Z uśmiechem na ustach przeszłam ten niewielki odcinek i podchodząc bliżej zauważyłam dość spory elegancki czarny samochód. Zlękłam się przecież miałam tu pracować bo sobie nie radzi a tu ktoś jest? W tym momencie myślałam że ktoś z nią mieszka a przecież była samotna. Nadal z tysiącami myśli pokierowałam się pod drzwi i delikatnie nacisnęłam na dzwonek który poinformował ludzi znajdujących się w środku że już niedługo nie będą sami. Starsza kobieta otworzyła powoli drzwi i wyjrzała zza nich. Zauważyła że to ja i otworzyła je szerzej po czym czule się uśmiechnęła
-Witaj piękna zapraszam - powiedziała i przepuściła mnie w drzwiach - pomógł byś a nie się patrzysz skwitowała w stronę młodego chłopaka stojącego w salonie z zaciekawieniem przyglądając mi się
-Nie trzeba dam sobie rade - powiedziałam szybko i postawiłam walizki w przedpokoju zdejmując płaszczyk i buty.
-Dżentelmen z ciebie za dychę! I powiedzieć że to moja siostra cie wychowała! pasożyt jeden! - skwitowała w stronę bruneta - ach sama zapominam o manierach ale to na stare lata to nie znaczy że ty też mozesz zapomnieć! - powiedziała w stronę chłopaka -  Justin mój siostrzeniec a to jest Jasmine moja pomocnica.
-Miło mi - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka
-Mi również miło - powiedział po czym uścisnął ją
-Prawdziwy dżentelmen całuje jej wierzch - wtrąciła pani Amanda wchodząc do kuchni
-Ciociu przestań już - powiedział po czym machnął ręką - lepiej powiedz mi gdzie taki darmozjad jak ja może zanieść takiej pięknej kobiecie walizkę
-O proszę bardzo jaki posłuszny nagle. Do fioletowego pokoju
Byłam w szoku fioletowy pokój? Byłam w szoku poczułam się jak w jakimś pałacu. Chłopak już męczył się na schodach z moją walizką a ja podążyłam do kuchni i usiadłam na wysokim stołku tuż przy wysepce kuchennej.
-Jestem głodny - usłyszałam za plecami wybrzydzanie chłopaka
-Dała bozia rączki?  - zapytala starsza kobieta
-No dała - odpowiedział z grymasem na ustach
-To sobie zrób i Jasmin bo jestem pewna że też jest głodna. Taka chuda kruszyna pewnie się głodzi całymi dniami! Aj ja już cie dokarmię w miesiąc z dziesięć kilo mi przytyjesz obiecuje! - powiedziała grożąc palcem
-Nie no w miesiąc dziesięć kilo to nie możliwe będę miała rozstępy!
-Ja mam i jakoś żyje - powiedziała i uśmiechnęła się do dziewczyny.
-Rozstępy to tylko po ciąży a ciąża beze mnie to rzecz nie możliwa!
Kobieta podeszła do niego i łyżką jaką trzymała w ręku przywaliła mu w tył głowy
-Spokojnie piękny trochę kultury to jest kobieta a kobiety wrażliwe są z natury. -skomentowała i powróciła do poprzedniej czynności
Ja tylko się zaśmiałam. Trafił w czuły punkt ciąża i przytycie troche straciłam dobry humor ale nadal go miałam. Z zaistniałej sytuacji śmiałam się razem z nimi i przyglądałam. Po chwili pod nosem miałam już stertę kanapek na najwyższej było napisane z musztardy "dla pięknej, tyj!" Ja tylko sie zaśmiałam i z tego talerza zjadałam dwie kanapki ledwo je mieszcząc ale z resztą nie było problemu ponieważ Justin przygarnął je pod opiekę.
-Trzeba iść z Furią na spacer Justin wyjdziesz?
-Oczywiście że nie to tego debila pies!
-Prosze pomóż starej ciotce
-Ja to zrobię - wtrąciłam wstając od stołu
-Ale ja się boje jeszcze o ciebie dobrze by było gdyby poszedł jeszcze Justin tak na wrazie czego to jest wielkie! Jaka to była rasa?
-Amstaff ciociu - powiedział Justin i niechętnie wstał - już ide będziemy za piętnaście do dwudziestu minut - powiedział i pociągnął mnie za rękaw sweterka w stronę wyjścia. Ubrałam się i wyszłam za Justinem z domu
-A  gdzie pies?
-W garażu - powiedział i kazał mi poczekaćjuż po chwili prowadził pięknego psa na grubej smyczy. Widać było że to jeszcze szczenie miała maksymalnie pół roku cała grafitowa i ciapki białe. Uszu nie miała przycinanych tak samo ogona. To mi się podobało w niej nie lubie w amstaffach przyciętych uszu ale jak się ich nie przytnie pies ma problemy zdrowotne co też zdrowe dla niego nie jest. Kucnęłam przy niej i dałam jej do powąchania rękę. Ku mojemu i Justina zdziwieniu polizała ją i spojrzała mi w oczy. To jest rozumny pies i wyrozumiały. Wstałam i zabrałam chłopakowi smycz.
Chodziliśmy bocznymi uliczkami rozmawiając o wszystkim  i o niczym. Dowiedziałam się że rodzina państwa Broke jest spora ale przeważnie każdy ma inne nazwisko z powodu że było przeważanie córek w rodzinie. Dowiedziałam się też trochę o nim że mieszka w Londynie od niedawna przeprowadził się tu ponieważ miał dosyć aż tak szybkiego życia w LA że urodził się w Kanadzie. Po chwili robiło nam się zimno więc wróciliśmy już do domu gdzie czekała na nas gorąca herbata oraz pełno łakoci na stoliku. 
-Jasmine wypij herbatę póki ciepła i podpiszemy umowę która właśnie przyszła faksem 
-Oczywiście - odpowiedziałam i usiadłam w salonie na jednym z foteli 
Sączyłam ją powoli nie dlatego że była gorąca co też miało lekki wpływ na to ale dlatego że bałam się podpisania tej umowy. Jestem w ciąży jak mam jej to powiedzieć? To nie jest takie proste ale przecież trzeba. Mogłam powiedzieć to już wcześniej. Jestem na siebie mega zła. Zawsze muszę coś zepsuć. Odłożyłam pusty już kubek na stolik i wzięłam jednego wafelka ze stolika którego zaraz już nie było. Podniosłam jeszcze raz gliniane naczynie i zaniosłam do kuchni umyłam je po sobie i wstawiłam do szafki. 
-Już - powiedziałam siadając na krzesełku w kuchni. 
-Ooo już no dobrze - powiedziała kobieta która robiła jakieś danie prawdopodobnie na obiad. Po chwili wyszła z kuchni i wróciła z kilkoma kartkami. 
-Normalnie nie chciałabym żeby to było umową zawarte ale wnuczek się upierał że będą już ci leciały lata pracy i że będzie tak dla ciebie lepiej 
-Okey mi to jest obojętne. Na jaki czas umowa? 
-Na stałe - odpowiedziała i się uśmiechnęła do mnie 
O nie i co ja mam teraz zrobić? Chyba trzeba się odważyć i powiedzieć jej prawdę 
-Podpisz tutaj ale może najpierw przeczytaj 
-Ja muszę pani coś powiedzieć - mówiłam niepewnie 
-Słucham
-Bo jest jeden problem 
-Jaki - powiedziała i stanęła w miejscu patrząc się na mnie dziwnym wzrokiem 
-Bo ja ja jestem w ciąży 
Kobieta nic się nie odezwała patrzyłam na mnie z jej twarzy nie dało sie nic wyczytać dosłownie nic! Zaczęłam się bać chciałam stąd uciec jak najdalej nawet zostawiając swoje rzeczy w pokoju chciałam zniknąć bałam się.
-A czy to problem? To jest szczęście kochanie powinnaś się cieszyć 
-Troszeczkę problem ale dla pani większy 
-Przestań złotko podpisuj chyba że nie chcesz? To żaden problem mały urwis przyda nam się w tym wielkim domu! Pomogę ci się nim opiekować a ty będziesz robiła nadal to samo. 
-Ale na pewno to żaden problem ja mogę się wyprowadzić jak pani tego chce 
-Przestań złotko który miesiąc? 
-drugi tydzień -odpowiedziałam 
-To jak podpisujesz? To problemem nie jest dużo miejsca mamy 
-Jeżeli to nie problem to podpisuje -Powiedziałam i bez czytania podpisałam umowę w kilku miejscach jaką dostałam do ręki. Kilka karteczek dla mnie i kilka dla pani Amandy czy tam jej wnuczka i było po sprawie. 
Później rozmawialiśmy o jakiś drobnostkach. Dowiedziałam się dokładnie co mam robić tutać praktycznie nic nowego nie doszło od wczoraj. Justin zniknął może poszedł do pokoju na górę? może wyszedł z domu nie wiem tego. Wiem tyle że jak mówiłam o ciąży to go już nie było. 
-A jakieś witaminki bierzesz dla kobiet ciężarnych? 
-Nie jeszcze nie kupiłam -odpowiedziałam z uśmiecham 
Kobieta potraktowała mnie z tym jak własną wnuczkę wmawia mi różne serki jedzenie co chwilę coś nowego jak prawdziwa babcia. Po kilku godzinnej rozmowie zaprowadziła mnie do "mojego" pokoju był cudowny. Podwieszany sufit regały w odcieniu brązu na każdej ścianie wielkie łózko wielka szafa z lustrem własna łazienka no cudo. 

Zakochałam się w nim uśmiech miałam od ucha do ucha. Kobieta poprowadziła mnie do łazienki. Zamarłam. 

no cudo zabrakło mi słów żeby opisać to co tu się znajdowało. Dla jednaj małej skromnej osóbki takie cudo?! Nie wierze co za szczęście mnie spotkało to aż nie jest możliwe. I pomyśleć że gdyby nie ciąża nie miałabym tego i mogłabym właśnie przyjmować kolejnego klienta w również luksusowym ale nie moim pokoju.
-Tu jest pięknie - wydukałam widząc mine kobiety która czekała na jakiekolwiek słowa z mojej strony
-Cieszę się - powiedziała -Takiej starej w takich luksusach przyszło mieszkać co?
-Gdzie pani stara pani młoda jak ja jest.
-Nie pochlebiaj stara i niedołężna
-Oj nie można tak mówić - powiedziałam i bez pohamowania przytuliłam ją co było wielkim zaskoczeniem dla niej ole odwzajemniła.
-To co dżej dżej może chce coś zjeść? - zaśmiała  się kobieta dotykając mojego brzucha
Dziwna nazwa pomyślałam i obie zaczęłyśmy się z niej śmiać
-Nie nie jestem głodna tylko trochę zmęczona tą niby przeprowadzką.
-Odpocznij sobie zaraz będzie obiad bo już zrobiłam prawie i za trzydzieści minut widzimy się na dole - odpowiedziała kobieta i opuściła łazienkę po czym pokój zamykając za sobą drzwi.
Chyba nie było tak źle przyjęła dobrze moją ciążę i nie kazała mi uciekać z domu chyba mnie polubiła. nastawiłam budzik żeby mnie obudził na 30 minut jak uda mi sie odespać noc to będzie dobrze zasnęłam dopiero nad ranem twardym snem do tego momentu słyszałam każdy szept z sąsiednich pokoi. Czas na drzemkę powiedziałam i położyłam sie na łóżku zamykając oczy.


______________________________________________________________________________
Dodaje rozdział nie czytałam mogą być powtórzenia czegoś zabraknąć czy coś za wszystko przepraszam! Dodaje go dzisiaj dla was by było tyle komentarzy że aż ciepło  na serduchu się robi miałam zrobić to dopiero we wtorek ale no aż nie mogłam wytrzymać nie mam czasu na sprawdzanie jutro mnie nie ma w domu też więc dodaje teraz :D Kto się cieszy?! :D
Komentować i dodawać się do obserwatorów. Bardzo proszę udostępniacie link mojego bloga na swoich odwdzięczę się przy najbliższej okazji im więcej komentarzy i obserwatorów tym częstsze rozdziały! :D
Kocham was pipeczki moje ;**** <333 do następnego ;**

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 1


Tego pamiętnego dnia który przełamał wszystko byłam już piąty raz w łazience i wymiotowałam. W moim zawodzie bez proszków na antykoncepcję nie mogłam pracować. Nie słyszałam o czymś takim że mimo proszków i prezerwatywy zachodzi się w ciążę może dlatego że nikt mnie nie uczył jak to się odbywa? Wiedziałam tyle że biorąc te małe białe proszki lub za pomocą lateksowego kondoma nie ma szans na dzieci. A jednak teraz już wiem jaka byłam głupia ale dzieciom z bidula nie mówi się takich rzeczy... Pewnie teraz myślicie że te dziecko może być każdego z którym spałam? Ależ nie! Ja wiem czyje to dziecko! Przed zajściem w ciąże nie uprawiałam seksu przez miesiąc. Poprosiłam szefa o miesiąc wolnego żeby dojść do siebie i po tym czasie przyszedł on. Piękny blondyn z niebieskimi oczami i irlandzkim akcentem który płacił tak dużo żeby zaznać chwili rozkoszy że w tamtym czasie to był dla mnie szok!
Koleżanka z zawodu przyniosła mi test ciążowy. Zrobiłam go i wyszedł pozytywny. Moje życie legło w gruzach chyba jak każdej prostytutki tak mówię tak o sobie i tego nie kryję mimo że pragnę o tym zapomnieć. Tydzień po stosunku z Irlandczykiem nie robiłam tego z nikim byłam chora i nie byłam w stanie czyli to chyba proste że jestem z nim w ciąży? Zeszłam dwa piętra niżej i rzuciłam testem ciążowym o biurko mojego szefa. To co powiedział przeraziło mnie. "Już załatwiam aborcję". To było przegięcie chciał zabić moje dziecko! Dziecko które nie było niczemu winne! Złożyłam jeszcze tego samego dnia wymówienie i opuściłam budynek zostając jak przedtem bez niczego mialam jedynie pieniądze które zostały jeszcze po ostatnim stosunku z blondynem. Poszłam do pobliskiego hotelu i wykupiłam dobe po czym wyszłam na miasto szukając pracy weszłam do starbucks'a i zamówiłam kawę. Moje zawodowe pragnienie wygrywało gdy widziałam przystojnego chłopaka. Miłe spojrzenia i zalotne uśmiechy same cisnęły mi się na twarz. Pijąc kawę usłyszałam kłótnie w pomieszczeniu z tego co słyszałam szef wyrzucił z pracy pracownicę. Szybko wstałam i mimo wyganiania mnie przez kobietę za ladą wepchnęłam się do biura składając propozycję że mogę pracować. Nie udało mi się. Rozczarowana wyszłam z budynku. Zauważyłam starszą kobietę miała pełno siatek byla strasznie podobna do opiekunki w naszym bidulu więc podeszłam do niej
-Może pani pomogę wiedzę że się pani męczy
-Oj kochana jesteś dziękuję
Powiedziała po czym oddała mi kilka cięższych reklamówek. Szłyśmy przez miasto i rozmawialyśmy o wszystkim.
-Mam pytanie jeżeli nie masz pracy mogłabyś pomagać mi w codziennych sprawach jestem starszą osobą i nie daje sobie rady z wieloma sprawami. Oczywiście mój wnuk będzie ci płacił obiecał mi to bo już od dłuższego czasu szukam takiej miłej ślicznotki.
-Oczywiście tylko że z mojego hotelu do pani domu jest duży kawałek.
-Dziecino kochana jeszcze u mnie zamieszkasz mam duży dom starczy dla ciebie miejsca
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć nie byłam pewna tego postanowiłam że się jeszcze zastanowię a tym czasem szliśmy dalej rozmawiając o różnych głupotach. Nie powiedziałam jej że jestem w ciąży i że byłam prostytutką. Nie chce żeby miała o mnie złe zdanie. Co do ciąży długo jej nie ukryje zaraz urośnie mi brzuszek jestem szczupłą osobą wiec już niedługo będzie lekko zaokrąglony. Nie chce brać pieniędzy od starszej pani ale nie mam innego wyjścia jak na razie proponuje mi prace na miejscu i będę mogła tam mieszkać dla kobiety w ciąży to jest szczęście i szansa na nowe lepsze życie które wykorzystam w najbliższych miesiącach. Później będę musiała się wyprowadzić i rozpocząć od nowa ale teraz mogę mieć dom później rozejrzę się rozejrzeć za inną pomocą.
-Kochanie słuchasz ty mnie?
-Tak przepraszam zamyśliłam się może pani powtórzyć?
-To już tutaj tu mieszkam
Nie wiedziałam co powiedzieć dom bardzo duży aż mogę powiedzieć że jak na samotną kobietę za duży dwupiętrowy. Biały ogrodzony czarno kremowym murkiem z pięknym ogromnym ogródkiem pełnym drobiazgów kwiatków i sztucznych zwierzątek. Weszłyśmy do środka. Buzia samoistnie mi się otworzyła długi korytarz prowadzący do drewnianych schodów po prawej stronie kuchnia większa dwa razy jaką mieli w bidulu była ogromna i pięknie wyposażona wszystko miała od zmywarek jakich nigdy nie widziałam po wartościowe naczynia wszystko utrzymane w kolorach bieli i  jasnego brązu. Obróciłam się o sto osiemdziesiąt stopni czyli tyłem do kuchni i zobaczyłam piękny salon skórzane kanapy koloru czarnego plazmowy telewizor pełno półek z karton gipsu jakieś dwie gitary wiszące na ścianie fotele podobne do kanapy dywany a podłoga wyłożona płytkami. Cały salon był w kolorach bieli i czerni co super do siebie pasowało. W głębi zauważyłam jeszcze piękny stół na minimum dwadzieścia osób taki długi piękny i te skórzane krzesła których oparcia były białe a miejsce do siedzenia czarne zaniemówiłam zakryłam dłonią usta i skierowałam się do wyjścia nie dałam rady psychicznie ja taka prosta dziewczyna w takim pałacu? To nie realne
-Coś nie tak? - Zapytała starsza kobieta
-Nie wiem - powiedziałam i wyszłam przed dom żeby trochę ochłonąć
-Kochanie proszę powiedz co się stało.
Kobieta naciskała na mnie a mi oczy same się szkliły.
-Jestem prostaczką a mam mieszkać w takim domu nie zasługuje na to!
-Zasługujesz kochanie uwierz mi za te cierpienie od urodzenia to to jest za mało
-Ale co ja mam tu robić?
-Chodź do domu opowiem ci wszystko
Niechętnie skierowałam się do "willi" i delikatnie usiadłam na jednym z foteli. Starsza pani poszła do kuchni a po chwili już niosła dwa kubki gorącej jak się okazało czekolady. Przejęłam od niej jeden kubek i przytulając go dłońmi usiadłam po turecku wlepiając wzrok w kobietę. Niepewnie się uśmiechnęłam zachęcając ją do rozmowy co przyniosło pozytywny wynik
-Więc ja nie wymagam od ciebie wiele potrzebuje tylko tyle żebyś przypominała mi o lekarstwach, wychodziła ze mną do lekarza bo nie zawsze daje rade sama wiesz starsza kobieta w wielkim mieście wszyscy idą na oślep nie patrzą na mnie, żebyś pomagała mi robić zakupy nie zawsze daje rade je nieść tak jak dzisiaj a widzisz to rzeczy codziennego użytku podlała mi kwiatki w domu i koło domu. Ugotowała obiad z czasem chyba że nie umiesz gotować. I wyszła z bydlakiem wnusia. Teraz wyjechał a ja muszę się opiekować tą lochą. Wielkie to i czasami agresywne ale to nie do ludzi. Wiesz czasem na spacer z na wyszłabyś do parku dała jeść pić i to chybaby było na tyle chyba że o czymś zapomniałam ale to drobiazgi w takim razie oczywiście wynagrodzenie będzie opłacał dla ciebie mów wnuk proponował tydzień temu 3000 funtów mieszkanie i wyżywienie myślę że wystarczająco nie dokładasz się do mieszkania pieniądze masz na swoje potrzeby jakieś ciuszki czy kosmetyki
Nie wiedziałam co powiedzieć siedziałam z otwartą buzią i patrzyłam się osłupiale na moją pracodawczynię aż w końcu zmusiłam sie do wypowiedzenia krótkiego
-Rozumiem
-Przyjęłabyś prace?
-Myślę że tak lepszej oferty nie znajdę chyba
-Super więc jutro wnuczek prześle umowę dla twojego dobra z powodu ubezpieczenia i tym podobnym.
-Rozumiem
-To widzimy się jutro czy może chcesz jeszcze posiedzieć?
-Nie, będę już uciekać jutro przyjdę o której mam być?
-O której chcesz złotko cały dzień jestem w domu
-Do widzenia
-Do widzenia

Jestem w szoku jeszcze do mnie nie doszło jak będzie wyglądało moje życie od jutra fakt nie długo muszę powiedzieć o moim stanie zanim podpiszemy umowę chyba że będzie krótka to chyba nie muszę co? Mam taką nadzieję teraz leże na tanim hotelowym łóżku w pokoju przypominającym sale szpitalną. A oczy same mi się zamykają informując że zaraz usnę i nawet nie będę wiedziała kiedy. Z uśmiechem na ustach zamknęłam oczy i zasnęłam.

_________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rodział napisałam go już w maju kiedy założyłam tego bloga ;o tak samo jak prolog xD Mam nadzieje że wam się podoba. Komentujcie proszę miałam 30 obserwatorów teraz 6 jes mi trochę przykro że straciłam tylu czytelników ;< Ale nic na to nie poradzę za to bardzo bym was prosiła o udostępnienie linku do tego bloga wszędzie gdzie możecie będzie więcej czytelników więcej komentarzy i częściej dodawane rozdziały wtedy. Jak udostępnisz napisz pod tym postem a na pewno się odwdzięczę np. mogę napisać imagina do Ciebie czy udostępnić Twój link bo bloga proszę zależy mi na tym...
Więc do następnego mam nadzieję że wam się podoba :D

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Prolog


Zacznijmy od początku. Jestem młodą dwudziestodwuletnią dziewczyną kochającą zwierzęta i dzieci no właśnie dzieci... Ale nie ważne opowiem wam moją historię od samego początku...
Nie znam rodziców jestem z domu dziecka ale mimo że ich nie pamiętam nienawidzę! O tym jak się tam znalazłam dowiedziałam się po ukończeniu osiemnastu lat a tak dokładniej dyrektorka sierocińca znalazła mnie na ulicy w kartonowym pudełku stojącym przy śmietniku. To boli strasznie boli byłam wyrzucona jak śmieć! Po wyjściu z bidula nie miałam się gdzie podziać nie miałam rodziny i pieniędzy dlatego kradłam zostałam złapana  na tym i wylądowałam w zakładzie poprawczym na pięć miesięcy. A co dalej no właśnie i tu zaczyna się moja prawdziwa ale nie kolorowa historia.
     Zacznę prosto z mostu żeby mieć na chleb sprzedawałam się. Pierwsze cztery razy z kim popadnie w centrum handlowym jako tak zwana "galerianka" Trafiłam na mega brudnego i śmierdzącego chłopa przez co sobie darowałam z zawodem galerianki i przeszłam na coś na poziomie jak na wcześniejszy zawód a mianowicie byłam prostytutką. Ale nie byle jaką która robi to ze starymi mężczyznami którzy biorą leki na prostatę i przychodzą tu po to żeby zaspokoić swoje pragnienie z młodą kobietą gdy w domu czeka na niego żona z piątką dzieci. Ja się sprzedawałam gwiazdom z wyższej półki. Teraz pewnie się zastanawiacie jak to możliwe że gwiazdy chodzą do burdelu? Normalnie każdy potrzebuje bliskości nawet oni teraz nie przechodzi mi to przez gardło ale jednak taka prawda. Nie będę wam opisywała każdego kto do mnie przychodził myślę że wam wystarczy że ich piosenki były w pierwszej dziesiątce hitów na całym świecie.
Skupię się jednak na tym jedynym co mnie potraktował jak śmiecia. No tak byłam nim ale nie do przesady.
Rzuciłam już pracę dziwki teraz muszę skupić się na roli matki.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Zwiastun

Tak wiec mam już dla was niespodziankę czyli zwiastun! 
Myślę że jeszcze go poprawię ale to nic pewnego.
Piszcie czy wam się podoba. 
Są momenty prawie +18 więc oglądacie na własną odpowiedzialność! 


Co wy na to? Powraca wredny Niall :D 
Nie mogłam o nim zapomnieć w takiej opcji ;3
Na dniach pojawi się prolog :)
Mam do was prośbę :) możecie pomóc mi wypromować tego bloga?
Można powiedzieć że zaczynam od zera i każda pomoc mi się przyda...
W zamian na innej stronie mogę napisać dla was imagina :P Tylko napisz pod
postem że pomogłaś ;3

Szablon by S1K