wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 10

Uszanuj skomentuj
25kom =następny
jeżeli piszesz z anonima podpisz się :)

-Możemy pogadać? -zapytał Niall podchodząc od tyłu do Jasmin
Wiedziałam o co mu chodzi byłam pewna 
-Chyba nie mamy o czym -odparłam strączając jego ręce ze swoich bioder 
-No chyba się mylisz - powiedział i jeszcze raz położył ręce tym razem niżej 
-No chyba nie - po raz kolejny strąciłam jego ręce.-Ale ty jesteś zawzięty!
Nie dane mi było dokończyć robienia zamierzonej herbaty. Niall złapał mnie w pasie o odkręcił do siebie przodem.
-Zgrabne cycuszki - odparł łapiąc mnie za nie. 
-Niall przestań nie dzisiaj - odparłam i złapałam za jego dłonie odrzucając je po chwili. Jego dłonie skierowały się na moje pośladki przykryte jedynie figami. Przybliżył sie do mnie i zaczął calować mnie po szyi. 
-Niall przestań to wszystko widać! 
-To co?! 
-Patrzą się na nas! 
-Niech się patrzą jak i m szkoda. 
Zepchnęłam jego ręce z siebie i go odepchnęłam szybko uciekając do salonu. Usiadłam znowu na kanapie za Justinem i pomagałam mu widząc karty Zayna tym razem. 
-Walnij asa będzie siedział z dziewiątkami. - powiedziałam po cichu widząc że Justin ma już trzy asy a Zayn największą damę. Jak mu powiedziałam jak zrobił. Na koniec tej kolejki to Zayn musiał z siebie zdjąć spodnie bo nie mógł już z nich zejść.
-A wy jeszcze nie śpicie? -Kobieta schodziła po schodach. Wszyscy zastygli po czym zaczęli chować karty. -O mój boże! Co ty się dzieje?! Burdel mi robicie z domu! Harry! Ja na to nie patrze! Ubieraj się łamago i do pokoju! Wszyscy! Niall śmiał sie z tego  nadzieją że babcia go nie widzi i nie będzie miał owalu. A ty co ciorcie! Zbieraj tą dupe z mojej kuchni i do pokoju a nie ptakiem świecisz!
-Babciu ja nie Harry ptakiem po podłodze jeszcze nie szoruje. Powiedział po czym zaczął iść chojraczym krokiem w stronę schodów.
-Ty to jesteś jednak pizda - powiedziała i walnęła go z całej siły po plecach 
-Ała! 
-Taki z ciebie mięśniak? 
-Marudzisz babusiu 
-Harry co tak jeszcze siedzisz?! Chowaj ptaka i do łóżka!
-Ale ciocia niemiła jest! 
Po jego słowach wszyscy zaczęliśmy się z nich śmiać. No Liam i Eleanor jedyni mnie mnie zawiedliście. Nawet ty Jasmin? 
-To jej klimaty! -krzyknął ze schodów Niall 
Zrobiło mi się strasznie głupio. Wszyscy spojrzeli na mnie z zainteresowanymi minami. 
-No przecież to taki zboczuch - wtrącił szybko Justin broniąc mnie 
-Oj to prawda - potwierdził Harry a mi ulżyło. 
Jestem dłużna Justinowi. 
-Dziękuję -wyszeptałam mu nad uchem i pocałowałam w policzek 
-Do usług. 

Weszłam do pokoju zostawiłam swoje ubrania na łóżku i wyciągnęłam z szafki bluzkę Justina oraz świeże figi z szuflady po czym poszłam do łazienki sprawdzając wcześniej godzinę. Zmyłam makijaż i weszłam pod prysznic. Oblałam się wodą i poczułam chłodne powietrze a zaraz po tym czyjeś ręce na ramionach. Bałam się odwrócić ale wiedziałam kim jest tajemnicza osoba. 
-Ciii -wyszeptał mi do ucha i przeniósł ręce na brzuch. Szybko się oderwał ode mnie i obrócił mnie przodem do siebie już wiedziałam o co chodzi. 
-Jesteś w ciąży?! 
Zamilkłam przyjrzał się mi bardziej i jeszcze raz spojrzał na brzuch 
-Odpowiedz! 
-A co nie widzisz?! 
-Dziwka zaciążyła? Ojeju tak mi przykro. A wiesz chociaż którego frajera w to wciągnęłaś? Tylu ich miałaś że pewnie nie pamiętasz? 
Milczałam a z oczu leciały pierwsze łzy 
-Niall -wyszeptałam
-Niall NIall Niall i  co jeszcze bachor pieluchy? Ojeju jeszcze powiedz to jest twoje dziecko stworzymy kochającą rodzinę z bachorem. Z ciebie to jednak rasowa dziwka - powiedział i przyparł mnie do ściany zimno jakie leciało na moje plecy lekko mnie sparaliżowało - będziesz cierpieć kurwo -powiedział pociągnął mnie za nadgarstki. mocno uderzając mnie plecami o ścianę. -kurwa i nic więcej -uderzył mnie w twarz i jeszcze raz popchnął na tą ścianę wychodząc z kabiny trzepnął drzwiczkami które po chwili odpadły. Zakręciłam jeszcze nadal lejącą się wodę i zsunęłam się po ścianie siadając w brodziku i nadal trzymając się za policzek. Usłyszałam jak drzwi od pokoju trzasnęły. Zaczęłam płakać. Nie wiem czy siedziałam tak długo czy nie ale do łazienki wbiegł Zayn Perrie i Justin. Nie podniosłam sie tylko jeszcze bardziej się skuliłam żeby nie było widać moich miejsc intymnych. 
-To my może wyjdziemy  Perrie niech z nią zostanie? -Zapytał po cichu Zayn jak on myśłał bo ja słyszałam
-Ja też zostane ty możesz wyjść - powiedział Just i po chwili już nie było Zayna. 
Perrie kucnęła przy mnie i bez słowa mnie przytuliła. Justin wszedl do kabiny i kucnął naprzeciwko mnie. 
-Co się stało? 
Nic nie odpowiedziałam na to tylko jeszcze bardziej zaczęłam płakać zakrywając policzek. 
-Niall? -zapytała Parrie -chciał ci coś zrobić? 
Justin wstał na chwile i przyniósł ręcznik którym zaraz mnie nakrył okrywając moje ciało. Zawinęłam się nim i wstałam. Po chwili przytuliłam mocno Perrie. Mimo że nie toleruje mnie poczułam że mam w niej wsparcie kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach. 
-Zostawić was? -zapytał Justin 
-Nie - powiedziałam i rozłożyłam szerzej ręce przytulając chłopaka 
-Jaka braterska miłość z ciężarną kurwą - powiedział oparty o futrynę drzwi Niall 
-Wyjdź! - podniósł głos Justin.
-Bo co? 
-gówno kurwa. Wyjdź! -powiedział i zaczął iść w jego stronę podwijając rękawy koszuli. 
-Już okej idę! - odpowiedział mu i wyszedł z łazienki a później z pokoju. 
-O czym on mówi? Jesteś w ciąży? - zapytała Parrie odsuwając mnie od siebie zebym spojrzała jej w oczy. 
-Tak - powiedziała szeptem. 
Przeszliśmy do pokoju ubrałam się nie miałam już ochoty się myć. Usiedliśmy wszyscy na łóżku i opowiedziałam Perrie wszystko od początku do teraz. Niektórych rzeczy nawet Justin nie wiedział. Również powiedziałam że to Nialla dziecko z czego Justin był w szoku razem z Perrie. Poprosiłam ich żeby nikomu nic nie mówili że sama chce im to powiedzieć ale jeszcze nie przyszedł na to czas. Powiedziałam też że Niall nie wie o tym że to jego dziecko. Oboje słuchali mnie z zainteresowaniem i zdziwieniem. Perrie poniosła lekko moją koszulkę ukazując brzuch. 
-Jeszcze mały -uśmiechnęła się - ale mam tylko ciut większy wiec nie szpanuje 
Próbowała mnie rozśmieszyć co trochę mnie ruszyło i sama się uśmiechnęłam. 
-Aj te kobiety - powiedział Justin i położył się na poduszce przykrywając kołdrą - dzisiaj jestem twoim stróżem rób miejsce dla swojego króliczka. Kochanie -zaśmiała się. 
Próbowałam go zepchnąć z łózka ale nie udało mi się po chwili Perrie mi pomogła i Justin przytulił się do podłogi. 
-Fajfus - zaśmiałam się widząc że znowu wpakował mi się do łózka. 
-Ja was zostawiam bo śpiące jestem. 
-Okej ale Perrie pamiętaj. Nie mów nikomu 
-Spokojnie tajemnica tego pokoju - powiedziała i mnie przytuliła. Po czym opuściła pokój. Justin wstał zgasił światło i wrócił do mojego łóżka. 
-Prosze idź do siebie. 
-Nie -powiedział i jeszcze raz wstał i przekręcił tym razem zamek w drzwiach - kolorowych 
-Ach... Dobranoc

________________________________________________________________________
To miało być bardziej z adrenaliną ale mi nie wyszło mam za bardzo zejebisty humor ^^ ale mam nadzieję że wam się chociaż trochę podoba. To miało być w tym rozdziale wiec nie mogłam zrobić niczego co miałoby stosunek do mojego humoru wiec myślę że jakoś to ujdzie jeszcze :D 
25kom = następny rozdział! 

Pisząc z anonima podpisz się :) chce wiedzieć kto komentuje :) 

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 9

Uszanuj moją prace = komentuj 
20kom. = następny rozdział 

Całe mamrotanie przy stole już zakończone jedni się rozjeżdżają do hoteli inni zostają. Mówiąc inni mam na myśli one Direction z dziewczynami i Justin  reszt już powoli ucieka. Dobrze się dogadujemy coraz to lepiej. Strasznie się zżyłam z Danielle i Liamem oraz z Eleanor i Zaynem reszta jest jeszcze trochę uprzedzona jeszcze do mnie ale myślę że jest coraz to lepiej.
-Jasmine! Łap! - usłyszałam zza siebie i zobaczyłam  piłkę lecącą w moją stronę. Nie złapałam jej, ponieważ miałam ręce pełne talerzy przez co dostałam nią w brzuch. Talerze same mi wypadły z rąk a ja szybko złapałam się za brzuch. Sprawcą rzutu okazał się Harry który stał przestraszony w drugim końcu korytarza. Justin słysząc huk talerzy zaraz przybiegł z Niallem i Danielle.
-Co się stało? -Zapytał nie miałam siły odpowiedzieć, klęknęłam na płytkach żeby utrzymać równowagę i zamknęłam oczy. Jedyne co wtedy myślałam to czy nic nie będzie dziecku
-Jas wszystko dobrze? -zapytała Danielle przytulając mnie -co się stało?! Harry!
-Ja tylko rzuciłem!
-Pojabało cię?! -krzyknął do niego Niall co wzbudziło zainteresowanie wszystkich razem ze mną każdy był zdziwiony a grupka obok mnie robiła się coraz to większa a brzuch nie przestawał boleć
-Chodź do szpitala - szepnął mi na ucho Justin
-Nie -odpowiedziałam mu - to tylko pluszowa piłka
-Ale to boli a ty dostałaś w brzuch dużą siłą wiesz o tym?!
-Wiem nie chce prosze już przechodzi lepiej zobacz że zbiłam już kolejne talerze to już drugi raz!
-Ale ty jesteś dowcipna - powiedział z ironią
-Taka prawda
-Dobra gołąbeczki koniec tego powiedział Niall i pomógł mi wstać
-Dziękuję - odpowiedziałam i szczerze się uśmiechnęłam
Kiedy chciałam pozbierać rozbite naczynia uprzedził mnie Harry a Niall zaprowadził na kanapę po czym wyszedł zrobić mi herbate. Kiedy się upewniłam że niema nikogo w pokoju podwinęłam koszulkę do góry żeby zobaczyć czy mam jakiś ślad. Lekko czerwona plamka odbita od piłki rugby ze skóry wypełnionej pluszem odbił mi się z prawej strony
-Kurwa - usłyszałam za sobą i szybko opuściłam koszulkę -o no właśnie pokaż jest ślad -powiedział Zayn
-Nie ma -odparłam wymyślając kłamstwo
-Udowodnij twardzielu powiedział i rzucił mi się na kolana łaskocząc mnie
-Proszę zostaw mnie! -wyjąkałam śmiejąc się
-Nie -powiedział i jeszcze bardziej zaczął mnie łaskotać
Do pokoju wleciała cała zgraja debili którzy zastali nas w dziwnej pozycji. Spojrzenie Perrie dużo dało nam do myślenia i Zayn od razu ze mnie zszedł a ja się poprawiłam.
-Gramy w karty na fanty! Krzyknął Luis biegnąc z dwiema taliami kart.
-Nie umiem grać - odparłam
-Grasz i nie marudzisz! Gramy na fanty kto przegra zdejmuje jakąś część garderoby. -Powiedział Harry
-Nie zgadzam się nie będę się przed wami rozbierała! Dobrze wiecie że to ja przegram za każdym razem. -zdenerwowałam się i już miałam wychodzić kiedy ktoś mnie pociągnął za rękę.
-Mam lepszy pomysł - powiedział Justin -jak przegra będzie ze mną wychodziła do pokoju obok na pięć minut dalej nie wnikajcie. -Zaśmiał się i puścił mi oczko.
-Nie bawię się tak z wami chamy i prostaki! Tylko jednego chcecie -Zaśmiałam się i usiadłam obrażona na kanapie. -Teraz nie gram będę się przyglądała. jak podłapie to zagram z wami
-Luzik -Krzyknął Zayn włączając muzykę.
W głośnikach rozległy się pierwsze dźwięki electro house przy których Zayn zaczął wywijać tyłkiem. Lou rozdał już wszystkie potrzebne karty i zaczęli grę w oszusta. Siedziałam centralnie za Justinem dlatego widziałam wszystkie jego karty i po wychyleniu się widziałam jeszcze dodatkowo karty Nialla. Nie wiedziałam o co w tym chodzi dlatego byłam pewna że Niall wygra widząc u niego pięć asów ale zaraz mi Justin wytłumaczył grę i od tego momentu mówiłam mu kiedy ma go sprawdzić. Lekko klepnęłam Justina w ramię a ten automatycznie nachylił się do kart leżących na środku.
-Do dna matole! - powiedział śmiejąc się a wkurwiony Niall zebrał około 20 kart.
-Chuj! - powiedział układając sobie w ręce karty. Zrobiliśmy tak jeszcze kilka razy więc wyszło na to że Nialler przegrał po czym  zdjął z siebie koszule. Później zagrali w klasyczne kuku ponieważ znudziło im się w to grać a już miałam się dołączyć. Pierwszy kuku miał Justin później Elka za nią Daniele Zayn Harry Parie Lou Li i na samym końcu Niall co sugerowało że przegrał. Miał już ściągać skarpetki kiedy wszyscy stwierdzili że lepiej nie ryzykować więc zdjął spodnie.
-Zaraz będę nago siedział - powiedział po czym potarł rękę o rękę i spojrzał na mnie
Wiedziałam już co to znaczy.
-Jeszcze raz zagracie i mogę się dołączyć - powiedziałam unikając iluzji chłopaka
W ruch poszło kolejne rozdanie. Tym razem przegrała Danielle która oddała swój sweterek. Przez następne kolejki w których już brałam udział nie miałam spodni i sweterka nie pozwoziłam na zdjęcie bluzki Perrie juz pokazywała swój brzuszek Justin razem z Niallem siedział w bokserkach. Harry już był nagi i zakrywał się jedynie poduszką bo dostał opierdziel od chłopaków. Zayn nie miał koszuli i pokazywał swoją piękną rozbudowaną klate. Lou tak jak ja siedział bez spodni lecz w koszuli nie chciał powiedzieć dlaczego a Li i Elka śmieli sie z nas bo jako jedyni byli w pełni ubrani.
-Znowu ja?! -krzyknęłam zdenerwowana. Nie miałam już nic co bym mogła zdjąć jedynie co mi zostało to bluzka i stanik. Po chili namysłu poprosiłam Justina żeby mi rozpiął stanik przecież bluzki nie ściągnę wszyscy wiedzą jak dwa tygodnie temu wyglądała Pezz i sami by się zorientowali co jest nie tak. Mój jakże piękny czrwony stanik leżał na środku kupki ciuchów. Po chwili sięgnął po niego Niall i zaczął się nim bawić. Spaliłam buraka  sięgnęłabym po niego gdyby nie to że musiałam trzymać swoje piersi bo wszystkie osobniki płci męskiej patrzyli się w dokładnie te dwa miejśca przez jakieś kilka minut
-Przestaniecie się tak już patrzeć?! To się robi nie komfortowe! -Powiedziałam po czym wstałam i skierowałam się do kuchni - nie patrzcie mi sie na dupe! - powiedziałam po raz kolejny czując na sobie a raczej na mojej pupie nastki oczu.

_____________________________________________________________________
Tyle mi się udało. Wydukać przez te kilkadziesiąt minut. Nie mogę więcej ponieważ muszę się szykować bo zaraz wychodzę :P Tak wiec tego 20 KOMENTARZY NASTĘPNY ROZDZIAŁ PIERWSZE PIĘĆ OSÓB KTÓRE SKOMENTUJE TEN ROZDZIAŁ DOSTANIE IMAGINA NA ZAMÓWIENIE NA NASZEJ STRONIE <klik> na końcu komentarza piszcie z kim i chciałabym żeby to był profil google albo chociaż się podpiszcie z imienia :) Przepraszam za błędy nie mam czasu na sprawdzenie tego... 

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 8

Dni mijały spokojnie i powoli. do świat zostały jeszcze tylko 4 dni. Z dnia na dzień jest coraz to więcej roboty. Trzeba przygotować miejsca sypialne to gości z daleka i posprzątać. Robić zakupy kupić prezenty. Męczące obowiązki które spadają na mnie i Justina. Just ostatnio często bywa u "nas" ciągle mi pomaga i odciąża od wszystkiego co już mnie zaczyna denerwować bo nie jestem inwalidą tylko kobietą ciężarną  już mi nawet nie pozwala Furii prowadzić na smyczy! Ciągle powtarza że ona ciąga że to że tamto. Niall wyjechał przez te dziesięć dni nie było go ani razu nie dzwoni nie pisze zero odzewu w sumie to ja się bardzo cieszę z tego powodu mam chociaż spokój od niego. Ale powiem też szczerze że coś mnie do niego ciągnie i zaczynam za nim tęsknić? Tak to odpowiedni wyraz. Just cały czas mi powtarza żebym miała wyjebane w niego ale ja nie potrafię. On mnie krzywdzi a ja do niego lecę jak ćma do światła. Takie uzależnienie od jego osoby? Taaak to raczej to. Działa na mnie jak mefedron to samo Justin silnie uzależnia pobudza potrzebuje kolejnej dawki wzbudza dreszcze i zdenerwowanie. Oni obaj mają na mnie wpływ szczególnie Niall i raczej nie dlatego ze nosze jego dziecko pod sercem. Mimo krzywdy jaką mi sprawia ja za im tęsknie a nawet powiem szczerze że sama tego pragnę brakuje mi tego. Może to przez mój były zawód? szczerze nie wiem ale bardzo mi tego brakuje.
-To jeszcze tylko dla Zayna Perrie Danielle i Liama i do domu? -zapytałam błagalnie Justina
-A myślałem że kobiety lubią kupować prezenty
-Nie ja -wtrąciłam siadając na najbliższej ławce -/marudo wstawaj to szybciej w domu będziemy!
-Nie chce tam wracać jest tyle roboty!
-No jaka maruda! Ja ide a ty rób co chcesz
chciałam posiedzieć ale stwierdziłam że może lepiej iść za nim. Weszliśmy do H&M i wybraliśmy po kilka ciuszków dla nich po szym byliśmy już gotowi do opuszczenie galerii z pełnymi aż zanadto torbami. Prezent Dla Justina kupiłam już wcześniej żeby nie widział. Miałam zamiar mu dać jego wymarzoną czapke która była w wersji limitowanej i jak to on powiedział "nie będę wydawał pieniędzy na kolejną czapkę mając ich tyle" Był strasznie napalony na nią dlatego spełniłam jego marzenie. Reszcie też kupiłam po czapce oprócz dziewczynom Harry'emu. Im kupiłam po sweterku i bluzce a Harry'emu nowe buty z tej samej kolekcji jakie miał i zdarł do końca wyrzucał je z takim bólem sera że stwierdziłam że muszę mu je kupić. Mamom chłopaków kupiłam po bransoletce a im mężom perfumy jakie mi się podobały i z lekką pomocą Justina. Rodzeństwu ich dobieraliśmy to co do nich pasowało. Justin dużo się nie różnił kupiła to samo oprócz perfum i czapkom oraz prezentem dla Hazzy zamienił to na drogie whisky dla ojców, czapy zamienił na pedalskie sweterki z reniferami dla śmiechu z prezentem Hazzy będzie to samo, będzie zakładał pedalski sweterek do swoich ulubionych butów. Zmęczeni i wyczerpani wkroczyliśmy z szerokie progi nieobudowanego McDonalda w galerii na dole. Opadłam na kanapy z brązowowłosy pomaszerował zamówić. Już po chwili piłam swojego ulubionego czekoladowego shake i jedząc mcwrapa.
-Duuuuuuuuuupo daj gryza - powiedział Justin który zawsze mi wszystko podgryza. Wyciągnęłam ręke w jego strone nie zmieniając poza tym swojego położenia z tego powodu musiał się przechylić przez pół stolika
-Bo wylejesz zaraz - powiedziałam widząc jak opiera się o kawe
-Marudzisz - odparł wracajac z pełną buzią na swoje miejsce jak mówiłam przewracając kawę
-O kurwaaaa ałaaa! -pisną jak kobieta wycierając gorącą kawe ze spodni.
-Mówiłam -odparłam spokojnie przeżuwając swoje jedzenie i nie zwracając na niego uwagi
-Wykrakałaś! Było siedzieć cicho!
-Krakać to umiesz ty i wrona a teraz spokojnie i boli?
-Nie wnikaj bo wsiąkniesz pod wykładzinę w McDonald kochana podła piczko!
-Spokojnie o mnie się nie bój - powiedziałam puszczając mu oczko i popijając Shake
Po dwudziestu minutach dwóch mcwrapach trzech dużych porcjach frytek dwóch kawach jednym shake i 6 nuggetsach byliśmy gotowi do wyjścia. Podzieliliśmy się torbami i spokojnie ruszyliśmy w strone wyjścia z centrum gdzie po chwili byliśmy już na podziemnym parkingu. Usiadłam na miejscu pasażera i rozwaliłam sie na siedzeniu.
-Gdzie my jedziemy? -zapytałam zszokowana położeniem jeszcze nigdy mnie tu nie było. Całkiem obca dzielnica druga strona Londynu.
-Do mnie - powiedział z pewnym uśmiechem
-Po co?
-Musze się przebrać
-Kłamiesz masz ciuchy na pani Amandy
-Nie wnikaj bo siąkniesz pod wykładzinę w moim domu
-Pierdol się!
-Okej zapamiętam to!
Nic się nie odezwałam a już po chwili wychodziłam z samochodu. Dom dość duży jak u pani Amandy a w środku jest nawet całkiem normalnie. Nie ma rewelacji takiej jak w miejscu gdzie aktualnie mieszkam. Przedsionek nie był wielki salon ciemny połączony z ciemną kuchnią na przeciwko drzwi schody na górę.
-Kawy herbaty? -Zapytał wchodząc do kuchni
-Soku - odpowiedziałam mu na złość
-Nie wytrzymam z nią! - powiedział podnosząc głowę do góry.
-Myślałam że masz bardziej na bogato mieszkanie -powiedziałam później żałując swoich słów
-Bo to jest domek bardziej na ogniska czy tak o ale aktualnie tu mieszkam bo mam remont w mieszkaniu. To jest ogólny domek mój i one direction bandy frajerów. Jak ktoś chce to przychodzi jak ogniska to tutaj. nawet nie remontowaliśmy tego.
-Rozumiem -ulżyła mi ta odpowiedz. -ale dlaczego tu jesteśmy?
-Dlatego iż ponieważ gdyż kiedyż powiedziałaś że nie chce ci się wracać do domu bo jest duzo pracy. -powiedział z tajemniczym uśmiechem.
-Chyba sobie jaja robisz! To że ja tak powiedziałam wcale nie oznacza że masz mnie PORYWAĆ! rozumiesz to jest PORWANIE  z miejsca pracy do tego jełopie!
Nic nie odpowiedział tylko zamknął mi usta pocałunkiem który odwzajemniłam nie wiedząc nawet kiedy. Już po chwili jego ręce leżały na mojej tali a moje na jego szyi zaplątane. Lekko pociągnął moje biodra do góry sygnalizując abym wstała co zrobiłam położył ręce na moim tyłku i uniósł do góry sadzając na szafle. Objęłam go w pasie rękoma i przyciągnęłam do siebie.
touchmydickk:

want
Zaczął całować moją szyje nakręcając mnie na stosunek. Objął moje uda w swoje dłonie i przyciągnął do siebie. Moje siedzenie nie trwało długo, już po chwili stałam z powrotem na płytkach i znowu się całowaliśmy.  Nie wiedząc nawet kiedy poczułam mocne pociągnięcie moich spodni w dół

i jego ciepłą dłoń wtóra wkraczała powoli w moje miejsce intymne. Poczułam lekki dotyk wewnątrz łechtaczki po czym na niego spojrzałam z podnieceniem w oczach.
-Ciiii - wymruczał odrywając się od moich ust. Czuć było od niego pożądanie wymieszane z rozkoszą i podnieceniem. Pociągnął mnie do salonu
-Czemu nie tam? -zapytałam ciekawa
-Jesteś w ciąży lepiej nie - wymruczał mi do ucha a już po chwili leżałam na jego kolanach

Dotknęłam jego krocza patrząc mu w oczy. Poczułam że jego męskość jest już twarda. Rozpięłam guzik


a zaraz po nim rozporek i lekko popchnęłam go do tyłu. Z niechęcią się położył a ja zaczęłam mu ściągać spodnie. Fala rozsądku uderzyła mi do głowy i na chwilę się zastanowiłam co ja robię lecz po chwili tą fale zmyła kolejna podniecenia. Z którą już zaczęłam mu ściągać bokserki ukazując dużych rozmiarów penisa którego wzięłam do ręki i zaczęłam robić nią odpowiednie ruchy. Widząc że to nie działa tak jak powinno rękę zamieniłam na usta dając mu więcej rozkoszy. Całowałam na przemian z lizaniem go i braniem całego do buzi ściskając jego jądra. Chciałam wyczuć co bardziej go podnieca. Znając już jego czuły punkt wkładałam go i wyciągałam robiąc coraz to ciaśniejszy obwód ust i coraz szybciej. Długo nie trzeba było czekać po jego ciele przeszedł skurcz a mięśnie brzucha się spięły po czym penis zaczął drżeć jego sperma rozlała mi się po ustach nawet z nich uciekając. Wszystko co wyciekło wytarłam wskazującym palcem i wsadziłam do ust ponownie połykając. Spojrzałam się na niego bez odwzajemnienia. Oczy miał zamknięte usta zaciśnięte tak samo jak pięści a palce u nóg podkulone. Leżał tak jeszcze przez chwile. Zaczęłam ściągać bluzkę po chwili leżała już gdzieś daleko za mną. Wskazującym palcem przejechałam mu wzdłuż klatki piersiowej zadowolona ze swojej pracy siadłam na nim okrakiem jeszcze w spodniach jedynie rozpiętych i staniku. Powoli zaczął się ogarniać rozluźniając całe ciało na koniec otwierając oczy.
-To było -nie zdążył dokończyć ponieważ przeszkodziłam mu pocałunkiem Zaczął się powoli podnosić aż usiadł w pozycji pionowej złapał zapięcie mojego stanika które pod odpowiednim naciskiem się rozpięło.

Położył mnie na plecach i nachylił się nade mną cały czas całują moje usta. Po chwili nagle to przerwał żeby zdjąć mi spodnie które po chwili leżały podejrzewam obok koszulki. zdjął do końca stanik który poleciał w przeciwną stronę. Nachylił się nade mną w dokładniej położył. Podpierał sie na prawej ręce zaś lewą torował drogę od ucha przez sutki wokoło których zrobił kilka kółek do pępka a następnie do mojej przyjaciółki na której jeszcze były figi. Szybko pomogłam mu je zdjąć żeby poczuć jego palec który okrążał moje wejście do pochwy zataczając kółeczka co było strasznie podniecające już po chwili powoli wkładał go do środka do oporu żeby poruszył nim kilka razy dokładając kolejny po chwili. Wkładał je i wyciągał do połowy i z powrotem wsadzał. Wcisnął je do końca i zaczął nimi w środku poruszać doprowadzając mnie do szaleństwa robił to bardzo szybko całując moją szyje. co jeszcze bardziej mnie podniecało. Uniosłam na moment pupę żeby poczuć bardziej jego palce w sobie co i jemu się spodobało lekko skurczyłam wejście do pochwy żeby zaraz je rozluźnić kilka razy. Opuściłam pupę i poczułam dziwne uczucie zaczęłam sapać delikatnie co kilka oddechów bardziej. Poczułam dziwne uczucie w podbrzuszu a brzuch zaczął mimowolnie sam mi się zaciskać. Odchyliłam głowę do tyłu i mocno nagły skurcz mięśni oraz łechtaczki i mój donośny krzyk upewnił Justina że doszłam. Prąd jaki przeze mnie przechodził oraz samoistne zaciskania brzucha nie dawały mi siły nawet żeby się podnieść. Poczułam palce Justina które mnie opuszczały powróciłam do pozycji prostej wracając głową na swoje miejsce i otwierając oczy. Zobaczyłam uśmiechniętą buźkę chłopaka który już po chwili leżał na mnie kierując swoim penisem w moją przyjaciółkę nie dając mi dojść do siebie. Jego szybkie ruchy na początku trochę bolały ale po chwili sie przyzwyczaiłam. prawą ręke położyłam na jego pośladku a lewą objłam jego głowe która była ułożona na moim obojczyku

jego ruchy zwalniały pewnie z powodu braku energii lecz po chwili znowu zaczął przyśpieszać. Zmieniliśmy pozycje na siedząco ponieważ poczułam dziwne uczucie w brzuchu i się przestraszyłam. usiadłam mu na kolanach i ruszałam pupą. On wtedy zaczął ssać moją prawą pierś dając mi jeszcze więcej rozkoszy.



Po kilkunastu minutach poczułam jak jego sperma rozlewa się we mnie co dało i mi powód do szczytowania krzyczeliśmy nawzajem swoje imiona sapiąc i przeklinając. Zaczęłam z niego schodzić a sperma powoli wypływać mi z pochwy razem z moimi płynami. Justin to wykorzystał i popchnął mnie lekko po czym poczułam jego język na swojej łechtaczce.
-Dziękuje -powiedział kładąc się obok
-To ja dziękuję -odpowiedziałam podniecona.


______________________________________________________________________
Rozdział obiecany miał być wcześniej ale stwierdziłam że jest za słaby na taką ilość komentarzy więc poczekałam na mojego ukochanego który dawał pomysły na tą lepszą część opowiadania xD Więc teraz jest lepszy moim zdaniem ;d 20 KOMENTARZY NASTĘPNY ROZDZIAŁ DLA WAS! <3 Kocham was za taką liczbę! <3 I bardzo dziękuję <3 Zarówno wam jak i mojemu ukochanemu Kubusiowi który ma o tym chociaż jakieś pojęcie i coś dla was postanowił ogarnąć od niechcenia ;p

Mela & Kuba 
Szablon by S1K